Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
W demokratycznym państwie, w którym sądy są niezawisłe, wątpliwości rozstrzygane są na korzyść oskarżonych. Nie na Białorusi.

Dyktator mógł się zdobyć na wielkoduszność i zamienić karę śmierci dla Kawaloua i Kanawałaua na więzienie. Nie czyniąc tego, pokazał, że jego okrucieństwo jest silniejsze od cynicznej politycznej kalkulacji.

Władza Łukaszenki opiera się na terroryzowaniu i zastraszaniu Białorusinów, których traktuje jak swoją własność. Nie tak dawno, bo przed dekadą, działający pod skrzydłami białoruskiego MSW szwadron śmierci eliminował - dosłownie - niepokornych dziennikarzy i politycznych rywali.

Białoruś pogrąża się w zapaści gospodarczej, w zamian za kredyty musi sprzedawać Rosji najlepsze przedsiębiorstwa, popularność prezydenta leci na łeb na szyję, a frustracja społeczeństwa rośnie. Łukaszenka pokazał rodakom, że dla utrzymania swej władzy nie cofnie się przed niczym.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.