Wyobraźmy sobie nauczyciela, który przychodzi jak co rano do szkoły - i znajduje na swojej półce bajecznie kolorową, pięknie wydaną książkę. Czyta, przytakuje w milczeniu - w końcu autorem jest światowej sławy dendrolog, absolwent Uniwersytetu w Oksfordzie, profesor belwederski i członek Polskiej Akademii Nauk. Taka osoba na pewno przekazuje rzetelną wiedzę naukową, a że nie zgadza się ona z podręcznikiem do biologii, no cóż - najwyraźniej coś się w nauce ostatnio pozmieniało. Ale ta długa lista naukowych przynależności wcale nie jest wystarczająca, by nadać swoim tezom naukowości.
Pozostało 93% tekstu
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.