Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
- Przypomina mi to Niemcy lat 30. i rodzenie na apel Führera - mówi "Wyborczej" białoruski opozycjonista Juraś Hubarewicz, wiceprzewodniczący opozycyjnego ruchu O Wolność.

Jeśli nie masz dzieci, nie jesteś człowiekiem

Aleksander Łukaszenka wygłosił w ostatnią środę tradycyjne orędzie do parlamentu i narodu. Jedną z kwestii, które poruszył, był spadek dzietności Białorusinów.

- Jeżeli nie masz dzieci, nie jesteś człowiekiem - oznajmił Łukaszenka i podkreślił, że dla niego ideałem są rodziny wielodzietne.

W ciągu ostatnich lat liczba Białorusinów konsekwentnie spada. W 1994 r., kiedy Łukaszenka doszedł do władzy, kraj liczył 10,3 mln obywateli, 20 lat później już tylko 9,4 mln.

- Młodzież woli wyjeżdżać za granicę w poszukiwaniu lepszego życia, poza tym mamy słabą opiekę medyczną, ludzie dość wcześnie umierają - wyjaśnia Hubarewicz.

Te zjawiska bardzo niepokoją władze. Łukaszenka od lat deklaruje prowadzenie polityki prorodzinnej i finansowe wsparcie dla rodzin wielodzietnych. To jednak nadal nie wystarcza do poprawy statystyk dzietności. Dlatego przemawiając teraz w parlamencie, prezydent nie krył oburzenia. - Pamiętajcie, troje dzieci to minimum. Wszystkie kobiety deputowane, które nie mają trójki, powinny pomyśleć, jak je urodzić do końca kadencji - oznajmił.

Posłanka tylko obiecuje

Na 110 miejsc w parlamencie kobiety zajmują ich 29, jednak większość jest w wieku przedemerytalnym bądź emerytalnym. Na apel prezydenta odpowiedziała jedynie najmłodsza posłanka, 36-letnia Inessa Kleszczuk z położonego w centralnej Białorusi miasta Słuck. Jak dotąd niezamężna i bezdzietna, od lat jest aktywistką łukaszenkowskiej młodzieżówki BRSM, od dwóch kadencji zasiada w parlamencie (wcześniej uczyła w miejscowej szkole).

- Jeżeli przeanalizować słowa prezydenta, najlepszy wariant stanowi rodzina z trójką dzieci, w której rodzice dobrze pracują i wychowują prawdziwych patriotów. Postawiłam sobie za zadanie urodzić trójkę dzieci - powiedziała w wywiadzie dla państwowej telewizji ONT Kleszczuk.

- Inessa Kleszczuk jest przykładem osoby, która rozumie, jak funkcjonuje białoruski system, i wie, że deklaracje lojalności i poparcia dla inicjatyw władzy pozwalają piąć się w górę. Jej oświadczenie traktuję właśnie w tych kategoriach - mówi Hubarewicz.

W Słucku obietnicy posłanki też nie traktują poważnie. - Już w 2008 r. w trakcie kampanii wyborczej zapowiadała, że urodzi trójkę dzieci; jednak minęło siedem lat i nadal ich nie ma - mówi "Wyborczej" dziennikarka ze Słucka Tacciana Gusiewa.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.