Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Władimir Putin i jego najbliżsi sojusznicy - przywódcy Białorusi, Kazachstanu, Kirgistanu, Armenii i Tadżykistanu - zebrali się we wtorek w Moskwie na szczycie Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ODKB) oraz na posiedzeniu przywódców państw Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej (EUG). W warunkach konfliktu z Ukrainą oraz pogorszenia się stosunków z Zachodem moskiewskie szczyty mają być demonstracją rosnących wpływów Kremla na obszarze poradzieckim.

1 stycznia oficjalnie zacznie funkcjonować Eurazjatycka Unia Gospodarcza, czyli sztandarowy projekt integracyjny Władimira Putina skupiający Rosję, Białoruś i Kazachstan. Wczoraj zadecydowano, że dzień później - 2 stycznia - Unia zostanie poszerzona o Armenię. Podpisano też dokumenty o przyjęciu do Unii Kirgistanu, jednak wcześniej to państwo musi dostosować swój system prawny i gospodarczy do wymogów EUG.

W trakcie szczytu organizacji ODKB, która jest zbiorowym układem bezpieczeństwa 6 krajów poradzieckich, Władimir Putin mówił o nowej rosyjskiej broni i chwalił się nowym systemem łączności. Właśnie tego dnia z kosmodromu w położonym na północy Rosji Plesiecku wystartowała rakieta Angara-A5 - pierwsza rakieta nośna skonstruowana w Rosji po rozpadzie ZSRR. Jej produkcja jest częścią promowanego przez Putina programu kosmicznego.

- Rakieta Angara będzie wykorzystywana nie tylko dla potrzeb gospodarczych, ale również dla obronności Rosji i krajów należących do ODKB. Mam na myśli system ostrzeżenia o ataku rakietowym, wywiad, nawigacje i łączność - mówił Putin.

Jednak sojusznicy nie podchwycili tej militarystycznej nuty. Wprawdzie podjęli decyzję o powołaniu wspólnej jednostki lotniczej, jednak woleli mówić nie o zbrojeniach, lecz o pokoju. Apelowali o wykorzystanie dyplomacji dla rozwiązania konfliktu na Ukrainie.

- Sytuacja wokół naszych granic jeszcze nigdy nie była tak napięta i wybuchowa. W obecnej sytuacji podstawowym sposobem rozwiązywania wszelkich konfliktów i zmniejszenie napięcia powinny być przede wszystkim środki dyplomatyczne - oświadczył białoruski prezydent.

- Zadaniem naszej organizacji jest zagwarantowanie pokojowych warunków dla rozwoju w regionie - mówił prezydent Kazachstanu Nursułtan Nazarbajew, który przyleciał do Moskwy wprost z Kijowa, gdzie spotkał się z prezydentem Ukrainy Petrem Poroszenką.

W oświadczeniu na temat sytuacji na Ukrainie prezydenci 6 państw stwierdzili: "Nawołujemy, by zachować umiar i do uregulowania konfliktu wykorzystywać jedynie środki polityczno-dyplomatyczne".

Na posiedzeniu Najwyższej Rady Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej prezydenci Rosji, Białorusi i Kazachstanu dyskutowali o problemach, jakie powstały, gdy Rosja, próbując powstrzymać napływ na jej terytorium europejskich produktów, objętych sankcjami, przywróciła kontrole na granicach z sąsiadami. Z zemsty za przymykanie przez Mińsk oka na ten przemyt Moskwa wprowadziła też embargo na import produkcji z ponad 20 największych białoruskich przedsiębiorstw mięsnych.

- Musimy jeszcze zorganizować efektywny rozwój i funkcjonowanie naszego związku i znieść bariery, które przeszkadzają wspólnemu handlowi, ruchowi towarów i usług - oświadczył Putin, tak jakby to nie Rosja te bariery wprowadzała.

Jednak żadnych konkretnych decyzji w tej sprawie na szczycie nie podjęto.

- Ten szczyt pokazuje klęskę polityki Putina. Nawet Białoruś i Kazachstan wolą dziś zdystansować się od Rosji, gdyż po aneksji Krymu po prostu się jej boją - powiedział "Wyborczej" rosyjski politolog Andriej Piontkowski z Międzynarodowej Akademii Procesów i Technologii Informacyjnych. - Poza tym - dodaje - Kazachstan i Białoruś są przede wszystkim zainteresowane ekonomicznymi korzyściami płynącymi z integracji z Rosją. A teraz gospodarczo Rosja osłabła. Dlatego Łukaszenka i Nazarbajew odwiedzają prezydenta Ukrainy i zamiast wspierać Rosję wolą mówić o pokoju w Ukrainie - podsumowuje Piontkowski.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.