Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Popularny miński klub nocny Dozari reklamuje się afiszami z podobizną Władimira Putina i sloganem "Dziś modnie jest być Rosjaninem". Prócz niego na plakacie reklamowym znalazł się karabin maszynowy Kałasznikow, matrioszki i rosyjski samochód Czajka.

"Jeżeli masz w sobie płomieńczyk rosyjskiej zabawy, prawdziwego wesołego i zadziornego imprezowicza - zapraszamy do nas! Do Dozari, gdzie być Rosjaninem jest modnie" - nawołuje reklama.

Dozari mieści się w centrum białoruskiej stolicy.

- To znany i dosyć drogi klub; przyciąga ludzi, którzy mają pieniądze. Często odwiedzają go również obcokrajowcy, w tym Rosjanie - mówi "Wyborczej" białoruski dziennikarz muzyczny Siarhiej Budkin.

Kierownicy klubu nie chcieli rozmawiać z "Wyborczą" i tłumaczyć przyczyn, dla których postanowili wykorzystać w swojej reklamie wizerunek rosyjskiego prezydenta.

Koktajl Krym Nasz i rosyjska kuchnia

Lubią po niego sięgać zresztą nie tylko przedsiębiorczy Białorusini. Od 10 października w stolicy Kirgizji, Biszkeku, działa nocny klub Putin Pub. Tu również nie brak konterfektów rosyjskiego prezydenta: Władimir Putin trzymający kufel piwa, nawołujący do skorzystania ze zniżek na alkohole itd. Pub serwuje rosyjską kuchnię, a oprócz tradycyjnej rosyjskiej wódki można też wypić koktajl o nazwie Krym Nasz.

Zachowujący anonimowość przedstawiciel właściciela w wywiadzie dla radia Azzatyk powiedział, że nazwę pubu wybrano po przeprowadzeniu badania fokusowego - bardzo się spodobała.

- Jest oczywiste, że podobna reklama ma przyciągnąć klientów. Moim zdaniem takie kluby kierują swoją ofertę do Rosjan i tych, którzy się z Rosją utożsamiają - mówi "Wyborczej" białoruski dziennikarz Andrej Mieleszka.

Czy Putin może zwiększyć obroty klubów? Ich właściciele milczą na ten temat. Jednak wiadomo, że aneksja Krymu, wojna na Ukrainie i związana z tym rosyjska kampania medialna sprawiły, że w Rosji poparcie dla Władimira Putina sięgnęło zenitu. Szybko się okazało, że to zjawisko przekracza granice kraju. Popularność Putina wzrosła również w wielu państwach postradzieckich.

Balsam na duszę Putina

Np. z badania opinii przeprowadzonego w kwietniu w Mołdawii przez Instytut Publicznej Polityki wynikało, że Putin jest tam najpopularniejszym zagranicznym politykiem. Zaufaniem obdarzyło go niemal 62 proc. Mołdawian.

- Putin jest postrzegany jako silny przywódca, a u nas pozostałością z czasów radzieckich jest tęsknota za silną władzą - mówi mołdawski socjolog Arcadie Barbarosie, szef Instytutu Publicznej Polityki.

- Badań na temat stosunku do Władimira Putina w Kazachstanie nie robiono, ale już po aneksji Krymu okazało się, że 85 proc. Kazachów uważa Rosję za najbardziej przyjazne państwo. To pokazuje, że sympatie wobec Moskwy są u nas silne, a Putin może być przez część ludzi utożsamiany z Rosją - powiedziała "Wyborczej" kazachska socjolog Gulmira Ileułowa, szefowa Centrum Politycznych i Socjalnych Badań "Strategia".

Podobna sytuacja jest na Białorusi.

- Około 60 proc. Białorusinów popiera aneksję Krymu, a biorąc pod uwagę, że jej twarzą jest Putin, można sądzić, że rzeczywiście ma u nas rzeszę zwolenników - mówi białoruski politolog Aleksander Kłaskouski.

Zdaniem rosyjskiego politologa Andrieja Piontkowskiego z Międzynarodowej Akademii Informacyjnych Procesów i Technologii, podobne statystyki to "balsam na duszę Władimira Putina".

- Dziś program polityczny Putina to zbieranie ziem rosyjskich i poszerzenie tzw. rosyjskiego świata na cały obszar postradziecki. Popularność Putina tamże może jedynie utwierdzić Kreml w przekonaniu, że są na właściwej drodze, że ich plany mają szansę na realizację - dowodzi Piontkowski.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.