Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Filmu nie można już obejrzeć na profilu Dmitro Dajneko w serwisie Vkontakte, zwanym rosyjskim Facebookiem. Młody Białorusin, uczeń szkoły nr 3 w Berezynie usunął nagranie po "subtelnej" namowie nauczycieli, urzędników i funkcjonariuszy z Mińska. Gdy kręcił je z przyjaciółmi pod koniec sierpnia, nie miał pojęcia, że właśnie występuje przeciw prezydentowi Łukaszence. Ot nastolatek zrobił coś, co robią tysiące ludzi na całym świecie. Pozwolił oblać się lodowatą wodą w ramach Ice Bucket Challenge - wyzwania, które ma (przynajmniej w teorii) promować wiedzę o stwardnieniu zanikowym bocznym.

Uczestnicy akcji nominują kolejne osoby do wzięcia w niej udziału. Tak też było w tym przypadku. Gdy po Dmitrze Dajneko spłynęły już trzy wiadra wody, nastolatek nominował do wyzwania prezydenta swojego kraju. Postawił Aleksandrowi Łukaszence ultimatum: albo w ciągu doby wpłaci sto dolarów na fundację pomagającą chorym, albo sam będzie musiał oblać się lodowatą wodą. Niedługo później bohater filmu i jego koledzy zostali wezwani do szkoły razem z rodzicami.

- Usłyszałem, że była skarga na film. Był telefon z Mińska do obwodowego wydziału ds. nieletnich. Że w moim filmie znajduje się niecenzuralne wyzwanie. Jeśli będą kolejne takie filmy, czeka mnie grzywna. Kazali mi usunąć film, bo znalazł się na stronie opozycji. Filmik opublikowano na stronie internetowej Karty'97 i od tego wszystko się zaczęło - opowiadał Dmitry Dajneko korespondentowi ukraińskiego Radia Svoboda.

Karta'97 jest białoruską opozycyjną organizacją, która działa na rzecz praw człowieka. Rzeczywiście w cztery dni po publikacji filmu umieściła go na swojej stronie. To przykuło uwagę białoruskich władz. - Dyrektor mówił, że podobno wystąpiliśmy przeciw Łukaszence. Ale to było tylko wyzwanie. Ja tylko chciałem przekazać pałeczkę prezydentowi. Przecież to tylko gra - mówi chłopak.

- A jak twoi rodzice? Jak na to wszystko zareagowali? - pytał dziennikarz.

- Mówili, że to głupia sprawa i nie trzeba było wyzywać Łukaszenki. To wszystko - mówi nastolatek.

"Rządzący od 1994 roku autokratyczny prezydent Łukaszenko obawia się wszelkich form opozycji. Nawet tych, które są zupełnie apolityczne" - komentuje sprawę amerykański magazyn "Foreign Policy".

Przypomina, że władze Białorusi odpowiedziały ogromnymi represjami na protesty, które wybuchły po ostatnich wyborach prezydenckich. W 2011 roku w manifestacjach organizowanych poprzez internet brały udział setki, a czasem nawet tysiące ludzi. Niezadowoleni Białorusini wyrażali swój sprzeciw wobec polityki władz m.in. klaskaniem. Do aresztów trafiły wówczas setki ludzi. - Sądząc z szybkiego działania KGB i lokalnych władz w sprawie Ice Bucket Challenge paranoja w Mińsku nadal ma się całkiem dobrze - komentuje "Foreign Policy".

Feralny film nadal można obejrzeć na stronie Radia Svoboda. Oto on:



Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.