Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Oficjalnym powodem wizyty Władimira Putina jest udział w uroczystych obchodach 70. rocznicy wyzwolenia Białorusi. Prezydent Rosji razem ze swoim białoruskim kolegą wziął udział w otwarciu Muzeum Historii Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Łukaszenka nazwał to symbolicznym gestem.

- To symbolizuje naszą jedność. Mówi o tym, że byliśmy wtedy razem i tak już będzie zawsze. I jeżeli coś się stanie, jak mówią niektórzy ludzie, to ja im odpowiadam, że my razem staniemy ramię przy ramieniu i razem będziemy się bronić - oznajmił Łukaszenka.

W podobnym tonie wypowiadał się również Putin.

- Nasi ojcowie i dziadkowie zwyciężyli, ponieważ byli razem. Tak będzie i w przyszłości, będziemy nadal rozwijać nasze stosunki w ramach Związku Białorusi i Rosji. Nowe warunki do rozwoju naszych stosunków tworzy też umowa o Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej, która zacznie obowiązywać od 1 stycznia 2015 roku - oświadczył rosyjski prezydent.

Główny temat rozmów? Sytuacja na Ukrainie

Muzeum Historii Wielkiej Wojny Ojczyźnianej to wielki projekt Aleksandra Łukaszenki. Nowy budynek muzeum ma ponad 4,2 tys. metrów kwadratowych. Otwarcie muzeum odbyło się w przededniu Dnia Niepodległości, który za rządów Aleksandra Łukaszenki jest świętowany 3 lipca, w rocznicę wyzwolenia Mińska spod okupacji niemieckiej.

- Te ekspozycje nikogo nie mogą pozostawić obojętnym. Opowiadają o bohaterach, którzy zginęli, broniąc wolności i niepodległości swojej Ojczyzny - chwalił muzeum Putin.

Po zwiedzeniu muzeum Putin i Łukaszenka odbyli dwustronne pertraktacje. Według strony rosyjskiej dotyczyły one współpracy rosyjsko-białoruskiej. Jednak białoruscy eksperci nie mają wątpliwości, że jednym z głównych tematów rozmów była sytuacja na Ukrainie.

- Bez wątpienia rozmawiano o polityce Białorusi wobec konfliktu ukraińskiego - mówi "Wyborczej" lider opozycyjnego ruchu "O Wolność" Aleksander Milinkiewicz.

W ciągu ostatnich tygodni Aleksander Łukaszenka kilkakrotnie zachowywał się w sposób, który część rosyjskich komentatorów politycznych odbierała jako nielojalność wobec Rosji. Oznajmił m.in., że jest przeciwnikiem federalizacji Ukrainy, a to jedno z głównych żądań, które wobec Kijowa wysunął Kreml. Oprócz tego spotykał się również z p.o. prezydenta Ukrainy Ołeksandrem Turczynowem, a później uczestniczył w inauguracji prezydentury Petra Poroszenki. Oświadczył tam, że separatystów, którzy zabijają Ukraińców, należy likwidować.

- Putin domaga się od Łukaszenki poparcia swojej polityki i realnego zaangażowania we wspieranie Rosji. Łukaszenka na razie się upiera, ale jest w trudnej sytuacji, ponieważ pozostaje gospodarczo uzależniony od Rosji, a na dodatek Białoruś jest też w sojuszu wojskowym z Rosją - mówi Milinkiewicz.

Po zakończeniu pertraktacji Putin wrócił do Moskwy, a jutro w Mińsku odbędzie się defilada z okazji Dnia Niepodległości. Oprócz białoruskiego wojska mają w niej wziąć udział również Rosjanie.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.