Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Kobiety zostały zatrzymane w niedzielę, kiedy próbowały wjechać na Krym od strony obwodu chersońskiego. Jak podaje TVN 24, uzbrojeni mężczyźni w mundurach zatrzymali na przejściu dwie grupy ludzi. Wśród nich był dziennikarz "Glawkomu", który opowiada, że mundurowi zabrali mu pieniądze, po czym go puścili. To on opowiedział mediom, że wśród zatrzymanych były trzy kobiety. - Najpierw rzucili je na kolana, później je zabrali - opowiadał. U jednej z kobiet w trakcie przeszukania zauważono ponoć tatuaż "Niebiańska Sotnia" - tak nazwano demonstrantów z Majdanu zabitych w czasie starć z milicją.

Według "Ukraińskiej Prawdy" dwie z zatrzymanych kobiet to aktywistki Automajdanu - Kateryna Butko i Aleksandra Riazancewa. Z kolei Euromajdan PR podaje, że trzecia aresztowana to Olena Maksymenko, dziennikarka "Tygodnia Ukraińskiego".

W poniedziałek ukraińskie media podały, że kobiety są na posterunku milicji w Sewastopolu i niedługo mają zostać zwolnione. Jednak po kilku godzinach "Ukraińska Prawda" poinformowała, że to nieprawda. Portal powołuje się na przyjaciół i rodziców zaginionych, którzy twierdzą, że kobiet nie udało się odnaleźć i nie ma ich w Sewastopolu.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.