Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Kerry'ego do Kijowa wysłał prezydent Barack Obama z misją zademonstrowania wsparcia dla Ukrainy. Szef amerykańskiej dyplomacji swoją wizytę rozpoczął od zapalenia znicza przy ul. Instytutskiej, gdzie podczas starć w lutym zginęło najwięcej, bo kilkadziesiąt osób. - To było bardzo budujące, że mogłem przejść się Instytutską i pochylić się w imieniu swoim i prezydenta Obamy w miejscu, gdzie miesiąc temu padły te śmiertelne strzały. Zobaczyć barykady, opony, drut kolczasty. Widziałem dziury po kulach, zniszczone ulice, ogromną ilość kwiatów, ludzi wciąż stojących przy koksownikach, przy ogniu, żeby się ogrzać, lekko zamglony horyzont, budynki, z których padały strzały, i zdjęcia tych, którzy oddali życie - mówił Kerry. - Ci dzielni Ukraińcy mieli odwagę stanąć pokojowo przeciwko tyranii i żądać demokracji. Spotkali ich na ulicach snajperzy. Nie ludzie, którzy mieliby odwagę pokazać twarz.

Dodał, że "będziemy stać ramię w ramię z narodem ukraińskim". - Słyszałem, jak z ogromną pasją ludzie mówią, że nie chcą wracać do życia takiego, jakie było kiedyś, pod prezydentem Janukowyczem - podkreślił Kerry.

"Będą chcieli, żebyście wierzyli w kłamstwa"

Podczas swojego wystąpienia, po spotkaniu z Oleksandrem Turczynowem i Arsenijem Jaceniukiem, Kerry podkreślił, że USA potępiają "akt agresji ze strony rosyjskiej" i wyliczał kłamstwa Moskwy. - Rząd rosyjski będzie chciał, żebyście wierzyli wbrew dowodom, że Ukraińcy masowo uciekają do Rosji i że były ataki na kościoły na Ukrainie wschodniej. Że etniczni Rosjanie są zagrożeni. Że Kijów destabilizuje sytuację. I że to liderzy Krymu zaprosili ich do interwencji. Ani jeden prawomocny dowód nie popiera tych twierdzeń - wyjaśniał. Powiedział, że to międzynarodowi obserwatorzy powinni monitorować sytuację i być "arbitrami prawdy". - Gdyby Rosja chciała faktycznie złagodzić sytuację, to wydałaby rozkaz powrotu do koszar. Chcę absolutnie jasno powiedzieć, że USA wolałyby widzieć deeskalację. Jeżeli Rosja nie będzie chciała załagodzić napięć, to wtedy nasi partnerzy nie będą mieli wyboru, aby przyłączyć się do nas i wyizolować Rosję politycznie i gospodarczo. To nie jest coś, czego chcemy. To jest coś, do czego wyboru Rosja nas zmusza - groził.

"Wielkie narody wybierają właściwą drogę"

- Prawda jest taka, że mamy XXI wiek i nie wolno nam cofać się do XIX wieku. Są inne sposoby rozwiązywania różnic. Wielkie narody wybierają właściwą drogę. Wierzymy, że jest wiele dostępnych dla Rosji opcji, które pomogą nam ruszyć w kierunku właściwym. Zapraszamy, by Rosja usiadła przy tym stole, do właściwego dialogu z władzami Ukrainy - powiedział Kerry. I zapewnił, że USA nie zależy na konflikcie z Rosją. - To dyplomacja, poszanowanie suwerenności, może najlepiej rozwiązać takie spory w XXI wieku. Prezydent Obama i ja chcemy powiedzieć Rosji i reszcie świata, że nie poszukujemy konfrontacji. Są lepsze sposoby na to, żeby Rosja chroniła swoje uzasadnione interesy na Ukrainie. Zwróćcie się do rządu, do ONZ, do OBWE. Są niezliczone agendy, które w ramach struktur przyzwoitego świata pracują, aby rozwiązać te różnice. Jeżeli Rosja chce chronić etnicznych Rosjan, jeżeli ktokolwiek im zagraża, to my im pomożemy - stwierdził.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.