Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
W prowadzonych "na szeroką skalę" ćwiczeniach bierze udział ponad 3,5 tys. żołnierzy, a także ponad 450 jednostek sprzętu wojskowego, m.in. bojowe wozy piechoty BWP-2, czołgi T-72, działa samobieżne. Takie informacje przekazał agencji ITAR-TASS kapitan Władimir Matwiejew, szef służby prasowej Zachodniego Okręgu Wojskowego.

- Oddziały straży wybrzeża Floty Bałtyckiej maszerują wiele kilometrów. Ćwiczą operacje obronne, ofensywne, manewrowanie na polu bitwy i budowę fortyfikacji. Wszystko odbywa się w warunkach maksymalnie przypominających pole bitwy. Żołnierze trenują w warunkach blokady informacyjnej, pod domniemanym ostrzałem lotniczym i artyleryjskim - opowiada Matwiejew. Jak dodaje, w końcowym etapie sprawdzianu będą jeszcze "ćwiczyć strzelanie ze wszystkich rodzajów broni palnej".

Ćwiczenia nie mają nic wspólnego z Ukrainą

Według oficjalnej agencji informacyjnej rosyjskiego państwa manewry to jeden z elementów sprawdzianu gotowości bojowej zarządzonego przez prezydenta Władimira Putina. W ubiegłą środę nakazał sprawdzić gotowość wojsk okręgu zachodniego i centralnego.

- Prezydent postawił nam zadanie sprawdzenia gotowości bojowej przy rozwiązywaniu sytuacji kryzysowych stwarzających zagrożenie dla bezpieczeństwa militarnego kraju - obwieścił szef resortu obrony Rosji Siergiej Szojgu.

Według ministra sprawdzian nie ma żadnego związku z sytuacją na Ukrainie. Ale decyzja o przeprowadzeniu go zapadła dzień po nadzwyczajnym posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa FR w sprawie sytuacji u zachodniego sąsiada. Manewry służyły też rosyjskiemu wojsku do usprawiedliwienia przejazdów transporterów opancerzonych przez Krym.

Rosjanie nas poinformowali, choć nie musieli

W 2013 roku na polecenie prezydenta Rosji przeprowadzono sześć niezapowiedzianych kontroli gotowości bojowej. Objęły wszystkie rodzaje wojsk na całym terytorium Rosji. I tym razem polski rząd podchodzi do rosyjskich manewrów ze spokojem. - Nie komentujemy setek różnych doniesień na ten temat - bagatelizuje szef MON Tomasz Siemoniak.

Więcej powiedział nam jego rzecznik, którego też poprosiliśmy o weryfikację informacji:

- Ćwiczenia wojsk nie są niczym nadzwyczajnym - uspokaja płk Jacek Sońta. - U nas prowadzone są w tej chwili m.in. na poligonie w Żaganiu, 11. pułk artylerii przygotowuje się do poligonu w Orzyszu, a na manewry za kołem polarnym północnej Norwegii wypływa fregata ORP "Kościuszko". Takie ćwiczenia są rzeczą naturalną, zaplanowaną, tym razem zbiegły się w czasie z wydarzeniami na Ukrainie, co może budzić niepokój. Ale, co warte podkreślenia, choć ćwiczenia o takiej randze nie muszą być notyfikowane, Rosjanie przekazali nam o nich informację.

Oświadczenie w tej sprawie wydał również MSZ: "Uprzejmie informujemy, że zgodnie z prawem międzynarodowym, kraje notyfikują w systemie OBWE o organizacji dużych ćwiczeń wojskowych. Prowadzone obecnie ćwiczenia rosyjskie w Obwodzie Królewieckim są poniżej progu notyfikacji, więc strona rosyjska nie musiała informować o nich partnerów zagranicznych. 26 lutego 2014 Federacja Rosyjska przekazała jednak notyfikację ws. ćwiczeń planowanych w dniach 26.02-03-03 br. Notyfikacja zawierała również informacje dotyczące planowanej aktywności w Okręgu Królewieckim".

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.