Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Właśnie Wielka Brytania zwołała posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie Ukrainy. Londyn, podobnie jak Waszyngton i Moskwa, jest gwarantem bezpieczeństwa Ukrainy na mocy memorandum budapesztańskiego z 1994 r. Te trzy kraje po przystąpieniu Ukrainy do traktatu o nierozprzestrzenianiu broni nuklearnej zobowiązały się m.in. do respektowania suwerenności i granic Ukrainy. W sobotę brytyjski minister spraw zagranicznych William Hague przypomniał o tym i zadeklarował, że "wspiera apel rządu Ukrainy o pilne rozmowy" w związku z tym faktem.

Interesy na Wyspach prowadzi wielu rosyjskich oligarchów

Moskwa musi liczyć się z Londynem nie tylko z uwagi na jego pozycję w NATO i członkostwo w UE, ale i argumenty gospodarcze. Wielka Brytania jest członkiem Grupy G-8, która w czerwcu ma się zebrać w Soczi. Bojkot szczytu byłby ciosem dla gospodarza. Interesy na Wyspach prowadzi też wielu rosyjskich oligarchów. Mają tam firmy, konta bankowe i luksusowe nieruchomości w najlepszych dzielnicach Londynu. Co roku ok. 500-600 światowych krezusów korzysta z szybkiej ścieżki wizowej. Wśród nich najwięcej jest Chińczyków i właśnie Rosjan.

"Potępiamy jakikolwiek akt agresji przeciwko Ukrainie"

W niedzielę Hague wybiera się do Kijowa. Będzie rozmawiał z nowym rządem Ukrainy. W sobotniej rozmowie telefonicznej Hague zaapelował do szefa rosyjskiego MSZ Siergieja Ławrowa o "poszanowanie suwerenności i niepodległości Ukrainy". Wezwał też do siebie rosyjskiego ambasadora. - Jestem głęboko zaniepokojony eskalacją napięć na Ukrainie i decyzją rosyjskiego parlamentu, by zezwolić na operację militarną na terytorium Ukrainy wbrew woli jej rządu. Potępiamy jakikolwiek akt agresji przeciwko Ukrainie - zadeklarował w oświadczeniu brytyjski minister.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.