Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
"Ogłaszamy jednodniową akcję ostrzegawczą. Nazwaliśmy ją Ogólnopolskim Strajkiem Kobiet. 3 października nie idźcie do pracy albo na uczelnię. Skorzystajcie z urlopu na żądanie, z dnia wolnego na opiekę nad dzieckiem. Zamknijcie prowadzone punkty usługowe" - wzywa na Facebooku "społeczny komitet inicjacyjny".

Stoją za nim kobiety związane z grupami Dziewuchy Dziewuchom, Ratujmy Kobiety, KOD i "inni, zwykli wkurzeni ludzie", którzy nie zgadzają się na zaostrzenie przepisów antyaborcyjnych. W ubiegłym tygodniu projekt liberalizujący usuwanie ciąży został odrzucony w Sejmie. Posłowie do dalszych prac skierowali za to projekt całkowicie zakazujący aborcji. "Nie godzimy się na odbieranie praw kobietom. Ten Sejm dalej nie pójdzie!" - komentują pomysłodawczynie strajku.




Wzorem Islandii

Ideę protestu podsunęła w sobotę Krystyna Janda na swoim profilu na Facebooku. Hasło do protestu dała w niedzielę na wrocławskim rynku prawniczka Marta Lempart. - Zróbmy im czarny poniedziałek! - wezwała. Dzień później udział w proteście deklarowało na Facebooku ponad 30 tys. osób. We wtorkowe popołudnie było ich 45 tys. i cały czas przybywało kolejnych. "Nie spodziewałam się takiego odzewu. Nikt się nie spodziewał. Zostaliśmy zalani wiadomościami" - komentowała Lempart.

Kobiety wzorują się na mieszkankach Islandii, które sparaliżowały swój kraj 41 lat temu. 24 października 1975 r. na jeden dzień Islandki masowo wzięły wolne. Pracę przerwało wtedy 90 proc. kobiet. Te, które były gospodyniami domowymi, przestały gotować, sprzątać i zajmować się dziećmi. Przez Reykjavik przemaszerowało ponad 20 tys. kobiet. Domagały się równości i sprawiedliwych płac. W efekcie wiele zakładów zostało sparaliżowanych. W pracy pojawili się niemal wyłącznie mężczyźni - objuczeni gotowymi daniami i dziećmi.

"Co my robimy 3 października? Organizujemy protesty i happeningi w swoich miastach albo w nich uczestniczymy. Spotykamy się w gronie kobiecym. Wybieramy się na spacer, zapełniamy miejsca publiczne ubrane na czarno. Robimy coś pożytecznego - oddajemy krew, jedziemy wyprowadzić psy w schronisku, robimy zbiórkę rzeczową. Protesty w różnych miastach kończymy o 18, czyli godzinie K. Wszyscy jednocześnie, z przytupem" - instruują pomysłodawczynie akcji.

Studentki, kelnerki, urzędniczki

Rzesze kobiet odpowiedziały na apel, organizując protesty w swoich miejscowościach. We wtorek na liście było blisko 50 miast. Najwięcej osób deklarowało udział w Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu, Krakowie czy Gdańsku, ale też w mniejszych miejscowościach. Manifestacje planowały Polki mieszkające za granicą, m.in. w Londynie, Sztokholmie czy Budapeszcie. Mniejsze protesty są przygotowywane np. na uczelniach.

"Nie zmuszę nikogo, by nie przyszedł na zajęcia. Jestem studentką, ale jestem też kobietą, która ma prawo decydować o swoim życiu. Zjednoczmy się, pokażmy, że bez nas Politechnika byłaby nic niewarta" - pisze Aleksandra, która organizuje protest na Politechnice Śląskiej.

"Drogie studentki, informuję, że nie wyciągnę żadnych konsekwencji z powodu nieobecności na zajęciach dnia 3 października" - zapowiada na Facebooku dr Małgorzata Michel z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

"3 października wszyscy studentki, studenci i pracownicy WSZKIPZ bez względu na płeć mają wolność wyboru tego, co będą robić. Nie wyciągnę żadnych konsekwencji z faktu niestawienia się na uczelni. Z faktu stawienia się też nie. Wolność jest wartością nadrzędną!" - zapowiada dr Katarzyna Pytkowska, rektor Wyższej Szkoły Zawodowej Kosmetyki i Pielęgnacji Zdrowia w Warszawie.

Ze wsparciem pracodawców

Do protestu włączył się Instytut Kultury Polskiej UW. Strajk kobiet popierają już niektórzy pracodawcy. Pierwsza była Agnieszka Łabuszewska z warszawskiej Café Kulturalna.

"Kulturalna jest kobietą, więc 3 października wszystkie kobiety z nią pracujące mają wolne. Jeśli nie uda się skompletować w tym dniu męskiej obsługi - zamykamy" - pisze na Facebooku. "Zachęcam was, pracodawczynie i pracodawcy, byście także poczuli powagę sytuacji i pomogli kobietom wziąć udział w najważniejszym dla nas strajku" - dodaje.

"Strajkowe wolne" 3 października wzorem Kulturalnej dostały wszystkie kobiety pracujące w "Gazecie Wyborczej".

Prezydent Częstochowy Krzysztof Matyjaszczyk do wszystkich swoich podwładnych rozesłał maila. Do kobiet: że rozumie protest i popiera, jeśli chcą się do niego przyłączyć. Do mężczyzn: żeby je zastąpili w pracy.

Już wiadomo, że w poniedziałek 3 października o godz. 14 z pl. Daszyńskiego na pl. Biegańskiego ma ruszyć marsz protestacyjny, który organizują wspólnie różne organizacje uznające proponowane prawo za barbarzyńskie. Potem na "Bieganie" ma powstać protestacyjne czarne miasteczko.

Pracodawcy dołączają cały czas. "Wszystkie kobiety, które u mnie pracują, mogą tego dnia strajkować bez konsekwencji" - pisze na FB Anna Jaworska z Gdyni. "Przyłączam się. I u mnie mogą strajkować bez problemów" - odpisuje jej Beata Zielińska, która prowadzi biuro rachunkowe w Luzinie.

Panowie, róbcie kanapki

Wsparcie dla kobiecego strajku deklaruje także wielu mężczyzn. "Za czasów Solidarności pierwsi załamywali się mężczyźni. Tak, to nam siadała psyche. Nas dopadało zniechęcenie. To polskie kobiety, a może raczej Kobiety!, dawały radę. Prowadziły dom, przenosiły bibułę i wspierały strajkujących. Nasze żony, partnerki, przyjaciółki, siostry chcą strajkować 3 października. Wesprzyjmy je" - napisał na Facebooku Tomasz Skowronek, tworząc wydarzenie "Męskie wsparcie strajku kobiet" (2,8 tys. panów zadeklarowało dotąd poparcie).

Założyciel innej grupy "Daj ać ja pobruszę, a ty idź strajkować" tak zachęca mężczyzn: "Panowie, dołączajcie. Przejmijmy obowiązki, zróbmy kobietom kanapki, niech walczą!".

Wydarzeniem towarzyszącym strajkowi będzie sobotni protest pod Sejmem organizowany przez Barbarę Nowacką z Inicjatywy Polskiej. Na manifestacji pod hasłem "Żarty się skończyły" wspólnie wystąpią Partia Razem, Nowoczesna, Platforma Obywatelska, KOD i Inicjatywa Polska.



Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.