Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Petycja jest zaadresowana do polskich posłów, którzy na początku stycznia zajmą się  nowelizacją przepisów o inwigilacji złożoną przez PiS. Z inicjatywy autorów petycji, na Facebooku powstała też grupa Stop Inwigilacji 2016. Jest to grupa otwarta, która zaprasza wszystkich przeciwników prześwietlania naszego życia prywatnego, niezależnie od ich poglądów politycznych.

Protest rozpoczął Władysław Majewski ze stowarzyszenia Internet Society Polska, a także publicyści Agata Czarnacka i Tomasz Piątek. Ten ostatni dziś rano na swoim Facebookowym profilu zastał niespodziankę. Dość niemądry filmik z życia zwierząt pokazujący jak lew i pyton próbują zjeść się nawzajem. Z nagłówkiem: "Tomasz Piątek poleca!". - Nie polecam - wyjaśnia Tomasz Piątek - W walce o prawo do wolnej sieci chodzi nie tylko o lwy, pytony i kotki. I nie tylko o strony erotyczne. Choć PiS-owskie trolle internetowe, które pogubiły się trochę wobec skali protestu, próbują sugerować, że to "bunt świńtuchów" (czyżby sugerowały też, że ustawa faktycznie zostanie wykorzystana do szerokiego ścigania odbiorców erotyki internetowej?). Chodzi o naszą wolność i prywatność. O to, żeby np. nasz dzielnicowy nie mógł - samowolnie, a legalnie! - sprawdzać, co oglądamy, co czytamy, jaki kredyt wzięliśmy i ile mamy pieniędzy na koncie. Sprawa jest poważna.

Faktycznie. PiS chce zagwarantować służbom i policji niekontrolowany i nielimitowany dostęp do gromadzonych przez operatorów "informacji o korzystaniu z usługi świadczonej drogą elektroniczną". To otwiera funkcjonariuszom prawo do uzyskiwania od operatorów internetowych bez zgody sądu danych o tym, co konkretnie robimy w internecie. "To zdrada wobec milionów internautów" - nazywają projekt autorzy petycji. "PiS i jego sojusznicy chcą, żeby policja i inne służby mogły śledzić wszystko, co robimy w internecie. Chcą, żeby każdy policjant lub agent mógł wejść na nasze konto albo spenetrować wnętrze naszego komputera, tabletu lub smartfona. Chcą wiedzieć, na jakie strony wchodzimy i co ściągamy. Bez ograniczeń" - alarmują. "Według ekspertów szersza interpretacja nowej ustawy może pozwolić władzy na instalowanie legalnych trojanów na naszych twardych dyskach. To zamach na wolność milionów internautów. Także tych, których poparcie i zaangażowanie pomogło kolejnej partii rządzącej dojść do władzy. Teraz ta partia chce pogwałcić ich prywatność, prześwietlić ich moralność i poglądy. Chce wiedzieć, co kto o niej pisze i do kogo. Innymi słowy: chce, byśmy przestali ze sobą rozmawiać na tematy inne niż pogoda" - dodają.

"Wzywamy wszystkich - z prawa, z lewa i z centrum - do obrony wolności i życia prywatnego przed żądzą władzy" - apelują.

Na ten apel w ciągu niespełna dwóch dni odpowiedziało ponad 17 tys. osób. Kolejne podpisy przybywają co kilka sekund. Petycję do posłów można podpisać tutaj:

Sejm RP: Władza pragnie prześwietlić nasze życie i nasze komputery.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.