Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Wystąpienie Putina można podzielić na dwie części: do odbiorców wewnętrznych, czyli do Rosjan, i zewnętrznych - do Ukraińców, Europejczyków i Amerykanów.

W pierwszej części w skondensowanej formie powtórzył te wszystkie propagandowe brednie, które w ostatnich miesiącach, a zwłaszcza tygodniach słyszeliśmy w rosyjskiej telewizji. Czyli o nazistach, antysemitach, o szkoleniu bojowników w Polsce i na Litwie, o łamaniu na Ukrainie praw ludności rosyjskojęzycznej. On to musiał powtórzyć, bo nie jest łatwo po takiej propagandowej histerii wykonać radykalną woltę.

Ważniejsza jest druga część, czyli oferta rokowań.

Główne przesłanie jest takie, że rządy Polski, Niemiec i Francji nie zagwarantowały realizacji wynegocjowanego porozumienia z 21 lutego i pospiesznie uznały przewrót. Tym samym cały Zachód i Ameryka przekroczyły cienką czerwoną linię, naruszając żywotne interesy Rosjan. Tym interesem jest to, żeby nie uznawać rewolucyjnych metod zmiany władzy na terytorium postsowieckim. Putin użył bardzo cynicznego argumentu, że kultura prawna na terenach postsowieckich jest bardzo krucha. Skoro interesy Rosji zostały naruszone, Rosja musiała interweniować i zajęła Krym. Okopała się tam i zaczyna negocjować.

Na jaki kompromis może pójść Putin? Widać, że Rosja nie uznaje Ołeksandra Turczynowa jako pełniącego obowiązki prezydenta Ukrainy i uznaje pro forma Janukowycza jako prezydenta. Ale jednocześnie Putin powiedział, że Janukowycz jest skończony politycznie, czyli dał sygnał, że nie zamierza go bronić, ale broni zasady, że nie można sobie ot, tak po prostu obalić prezydenta.

Jednocześnie de facto uznał rząd Jaceniuka, choć nie de iure. Czyli pogodził się z tym, co zaszło. I teraz w zamian za uznanie nowego rządu Ukrainy de iure próbuje wynegocjować nowy rząd, który będzie uwzględniał interesy rosyjskie, że nie będzie podpisane porozumienie stowarzyszeniowe z Unią Europejską bez przeprowadzenia wyborów parlamentarnych i prezydenckich. Zresztą gotów jest uznać te wybory, gdy sytuacja na Ukrainie się ustabilizuje i będzie uwzględniała interesy Rosji.

Podejrzewam, że Putin chce doprowadzić do poszerzenia autonomii krymskiej i zwiększenia praw ukraińskich regionów. Putin chce, by Rosja zachowała wpływy polityczne i gospodarcze na Ukrainie, przynajmniej wschodniej i południowej.

Chciałbym zwrócić uwagę na bardzo niebezpieczną prawnomiędzynarodową wykładnię Putina. Otóż on wybiórczo powoływał się na prawo międzynarodowe. Stwierdził, że Rosja jest zobowiązana do obrony swoich obywateli mieszkających na Ukrainie, czyli przyznał sobie prawo do interwencji na terenie innego kraju. Pod pretekstem obrony praw człowieka, czyli na takiej samej zasadzie jak Zachód. Różnica jest taka, że o ile w Syrii, Libii czy Iraku rzeczywiście dochodziło do drastycznego naruszenia praw człowieka, o tyle na Ukrainie nikt się nie skarżył oprócz garstki ukrainofobów.

Wybiórczo - bo Putin nie wspomniał o zasadzie nieingerencji w sprawy wewnętrzne innych państw i zasadzie obowiązku uznania rządu, który sprawuje władzę efektywnie na swoim terytorium. A nawet Putin nie zaprzecza, że premier efektywnie rządzi na Ukrainie.

Przerażający jest cynizm, z jakim Putin przedstawiał to, co się dzieje na Ukrainie. Właśnie wróciłem z Kijowa. To, co opowiadał Putin, i to, co ja tam widziałem, to są dwie różne rzeczywistości.

Putin straszy możliwością poszerzenia zaboru poza Krymem o pewne obwody wschodniej Ukrainy. Ale raczej to straszak. Bo ryzyko ekonomiczne jest ogromne, militarnie też, taka operacja byłaby wątpliwa.

Zwracam uwagę, że zdecydowana większość Rosjan nie chce wojny, jest przeciwko ingerencji w sprawy Ukrainy. Wydaje się, że rosyjska dyplomacja i elity gospodarcze też były w większości przeciwko tej awanturze krymskiej, a teraz po prostu muszą tłumaczyć stanowisko wypracowane przez samego Putina i wąski krąg jego doradców z administracji prezydenta. To tam jest bowiem centrum decyzyjne, jeśli chodzi o sprawy ukraińskie.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.