Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Dochodzenie trwające pięć lat, prowadzone przez organizacje zajmujące się ochroną zwierząt: Eyes on Animals, Animal Welfare Foundation i Tierschutzbund Zürich, wspierane przez Compassion in World Farming, dotyczyły warunków transportu żywych zwierząt poza granice Unii Europejskiej. Inspektorzy sprawdzali, czy firmy przewozowe respektują unijne przepisy.

Polska na trzecim miejscu wśród przewoźników

Prawie dwa miliony żywych zwierząt gospodarskich zostało wywiezionych z krajów UE do Turcji od 2010 do 2015 roku. Dochodzenie w sprawie tego eksportu ukazało ogromne cierpienie zwierząt i to, jak władze przymykają oko na wielokrotne naruszanie prawa przez przewoźników. W tych praktykach brały również udział firmy transportowe pochodzące z Polski - wynika z raportu. Jego autorzy podkreślają, że polskie firmy transportowe również brały udział w tych praktykach i były trzecim przewoźnikiem, który przepisy naruszał najczęściej. Na pierwszym miejscu znalazły się ciężarówki pochodzące z Węgier (76 ciężarówek wykazało niezgodność), na drugim - z Bułgarii (37 ciężarówek). W przypadku polskich firm zastrzeżenia odnotowano w przypadku 35 ciężarówek.

Organizacje zajmujące się zwierzętami hodowlanymi (autorzy śledztwa i raportu, tj. Eyes on Animals oraz TSB AWF) kilkukrotnie złożyły oficjalne skargi do odpowiednich polskich władz. Polskie władze otrzymały również kopię skarg skierowanych do władz innych krajów, jeśli dotyczyły one sytuacji, w których polscy przewoźnicy zajmowali się w tych krajach transportem zwierząt do Turcji (w raporcie wskazano, że polskie ciężarówki wyjeżdżały np. z Łotwy, Niemiec i Czech).

Zwierzęta cierpią w transporcie

W raporcie wspomniano, w jaki sposób polskie firmy transportowe nie zastosowały się do obowiązujących przepisów:

Kierowcy polskich ciężarówek nie byli odpowiednio przeszkoleni do takiego transportu, a pojazdy nie było odpowiednio wyposażone (np. odnotowano przypadek pojazdu z brakiem przegród).

Zwierzętom nie zostały zapewnione odpowiednie ilości wody.

Zwierzętom nie zapewniono 24-godzinnego odpoczynku po podróży (raport np. wspomina o trzymaniu zwierząt na ciężarówce bez wyładowania nawet przez 3 dni).

Zwierzęta były transportowane dłużej, niż pozwalają na to unijne przepisy, tj. dłużej niż 29 godzin.

Odnotowano przypadek znalezienia martwej, ciężarnej krowy w pojeździe. Według raportu martwa krowa leżała wśród innych ściśniętych żywych zwierząt. Była spuchnięta i w stanie rozkładu, z organami i odchodami wypływającymi na zewnątrz.

W 2015 roku Europejski Trybunał Sprawiedliwości orzekł, że rozporządzenie UE dotyczące transportu zwierząt 1/2005, które określa maksymalny czas podróży dla transportu zwierząt i inne środki ochronne, musi być przestrzegane przez przewoźników z miejsca wyjazdu do miejsca przeznaczenia, nawet jeśli miejsce docelowe znajduje się poza krajami UE.

Zakazać eksportu zwierząt?

Organizacje zajmujące się ochroną praw zwierząt od wielu lat domagają się zakazu eksportu żywych zwierząt poza granice Unii Europejskiej.

Koalicja organizacji zajmujących się dobrostanem zwierząt stwierdza: "Wzywamy do zakazu długodystansowego transportu zwierząt z UE do Turcji. Ani Komisja Europejska, państwa członkowskie, władze tureckie, ani eksporterzy i importerzy nie są chętni, aby zapewnić, że takie transporty będą przeprowadzone zgodnie z prawem. To handel, podczas którego naruszane są przepisy prawa i nie wierzymy, że władze będą w stanie egzekwować takie przepisy. Ten handel musi więc zostać wstrzymany " - zapisano w podsumowaniu raportu.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.