Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Stowarzyszenie Otwarte Klatki - które zajmuje się głównie walką o polepszenie losu zwierząt futerkowych - wysłało list do prezydenta elekta Andrzeja Dudy, by zaprosić go do współpracy na rzecz zwierząt, zwłaszcza tych hodowanych na futra.

Nie dla futer

- Mam nadzieję, że człowiek, który publicznie przyznaje się do zaangażowania w sprawy zwierząt - o czym prezydent elekt mówił w swojej kampanii - będzie słuchał głosu działaczy i organizacji prozwierzęcych, a ta współpraca realnie przełoży się na polepszenie sytuacji zwierząt w Polsce - mówi Paweł Rawicki z wrocławskiego oddziału Otwartych Klatek. To on jest autorem listu.

W piśmie do prezydenta elekta pisze:

Chciałbym podziękować za Pański list "do wszystkich tych, którzy są przyjaciółmi zwierząt" [opublikowany tuż przed zakończeniem II tury wyborów - przyp. red]. Pański list jest dla nas bardzo wyraźnym sygnałem chęci pracy na rzecz polepszenia sytuacji zwierząt, nie tylko domowych, ale również (a może nawet przede wszystkim) gospodarskich i laboratoryjnych. Jest to sygnał ważny jako element społecznej debaty, ale nie można na nim poprzestać: przed nami wszystkimi jest dużo pracy na rzecz zwierząt i dużo zmian, które musimy wprowadzić.



W kolejnych akapitach przedstawiciel Stowarzyszenia przekonuje, że z badań wynika, iż 55 proc. Polaków jest przeciwne hodowaniu zwierząt dla ich futra. Te same osoby domagają się wprowadzenia zmian w polskim prawie zakazujących tego rodzaju działalności.

"Z przyczyn etycznych, ekologicznych i społecznych Polacy nie chcą przemysłu futrzarskiego - czy wysłucha Pan ich głosu?" - pisze Rawicki i pyta, co zrobi prezydent elekt, by w Polsce, podobnie jak w Wielkiej Brytanii, Chorwacji czy Holandii, zakazać niehumanitarnej hodowli zwierząt futerkowych.

Prezydent z fretką

List kończy się słowami "Jeśli rzeczywiście chce Pan jako Prezydent RP realizować politykę wobec zwierząt, jaką nakreślił Pan w niedawnym liście, zapraszamy do współpracy. Przedstawił Pan piękną wizję - my z chęcią pomożemy ją Panu realizować".

Otwarte Klatki zdecydowały się napisać do Andrzeja Dudy nie tylko ze względu na to, że promował się on w kampanii jako osoba prozwierzęca, ale również dlatego, że Duda opowiada w wywiadach o swoim pupilu Fredzi, czyli fretce.

Paweł Rawicki: - Mamy nadzieję, że Fredzia podpowie panu Dudzie, że norki amerykańskie na polskich fermach również zasługują na prezydencką uwagę.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.