Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Rozmowa z prof. Jerzym Monkiewiczem, kynologiem

ANETA AUGUSTYN: Mamy początek wakacji, kiedy szczególnie dużo psów trafia do schronisk, bo przeszkadzają w urlopowych planach. Zapominamy, że bez naszej pomocy pies nie potrafi już przetrwać. To już nie jest to dzikie zwierzę, które kiedyś do nas przyszło. Od kiedy pies towarzyszy człowiekowi?

PROF. JERZY MONKIEWICZ*: Spory na ten temat toczą się od lat, proces udomowienia psa wciąż nie jest do końca wyjaśniony. Naukowcy porównują materiał genetyczny psów i wilków z DNA kopalnych szczątków dawnych psów, m.in. w jaskiniach w Belgii. Przypuszcza się, że wszystko zaczęło się w epoce kamienia łupanego, w górnym paleolicie, nawet ok. 30 tys. lat temu. To mógł być początek procesu, który trwał prawdopodobnie kilka tysięcy lat. Są też głosy, że następowało to niezależnie w różnych regionach świata.

Jedno jest pewne - to wilk jest praprzodkiem psa. Kiedyś, gdy opierano się tylko na materiałach wykopaliskowych, sugerowano, że mógł być to szakal, kojot lub lis, co ostatecznie zostało wykluczone. Szakal łatwo się oswaja, ale nie toleruje psów; wrogość między tymi gatunkami sugeruje brak pokrewieństwa. Lis, w przeciwieństwie do wilka i psa, nigdy nie żyje w grupie. Poza tym ma zdecydowanie inną budowę i mniejszą liczbę chromosomów. W Ameryce Północnej jeszcze obecnie zdziczałe psy kojarzą się z kojotami, dając płodne potomstwo. Istnieje gatunek wilka rudego, który jest hybrydą wilka i kojota. Bez wątpienia jednak wilk jest jedynym przodkiem psa, co potwierdziły badania genomów: jądrowego i mitochondrialnego. Pierwszym udomowionym przodkiem psa mógł być wilk grzywiasty, szary lub pustynny.

Czym człowiek obłaskawił sobie dzikiego drapieżnika?

- To wilk pierwszy zbliżył się do człowieka, prawdopodobnie właśnie w epoce kamienia łupanego. Ze strachu przed głodem ludzie zabijali więcej zwierząt, niż byli w stanie zjeść, a resztki pożywienia zwykle leżały w pobliżu obozowiska i przyciągały wilki. To zwierzęta stadne, a takie łatwiej udomowić niż samotników. Pierwszym etapem było rozmnażanie osobników już oswojonych. Właściwe udomowienie ma miejsce, gdy zwierzę zaczyna się rozmnażać w niewoli.

Natura faworyzuje najlepsze, najsilniejsze jednostki, a w hodowli ważniejsze były cechy związane ze służeniem i łagodną reakcją względem człowieka. Człowiek wybierał te osobniki, które chciał rozwijać, i te cechy, które mu odpowiadały: posłuszeństwo, karność, wierność, wytrzymałość. Wilki przestały się bać człowieka, zaczęły go akceptować, a potem mu pomagać. Wędrowały z nim, pilnowały obozowiska, pomagały przy tropieniu, polowaniu, transporcie upolowanej zwierzyny.

Izolacja wilków od ich środowiska naturalnego sprawiła, że kolejne pokolenia zaczęły się różnić od dzikich przodków - straciły swoje wilcze cechy, zmienił się ich wygląd, fizjologia, psychika. Złagodniały, nabrały ufności, ich narządy zmysłów straciły na ostrości, mniej wysiłku oznaczało mniejsze płuca i serce.

Pies to pierwszy przypadek domestykacji. Towarzyszy człowiekowi od co najmniej kilkunastu tysięcy lat, podczas gdy koty - 3-6 tys., konie - 4 tys., owce i bydło - ok. 8 tys.

Człowiek zyskał stróża, myśliwego, zabawkę. Co zyskał pies?

-Stałe źródło pożywienia, schronienie, opiekę. Natomiast usługi, które pies świadczy człowiekowi, są nieskończone: pilnuje, broni, tropi narkotyki, materiały wybuchowe, znajduje ofiary lawin, trzęsień ziemi, prowadzi ociemniałych. Coraz bardziej popularna jest dogoterapia, w wielu krajach prowadzi się także szkolenia psów dla osób poruszających się na wózkach. Homo sapiens i Canis familiaris to dwa gatunki bardzo od siebie zależne. Od koczowniczego praczłowieka po współczesnego człowieka zurbanizowanego pies jest nam tak samo przydatny. Tyle że kiedyś strzegł jaskini, a teraz strzeże willi.

Jest wciąż wykorzystywany w badaniach laboratoryjnych?

- Rasa, na której najczęściej się eksperymentuje to beagle. Są nieduże, można je łatwo trzymać w klatkach, mają grube naczynia krwionośne, nie mają gęstej, kudłatej sierści, która utrudniałaby wkłucia. I są bardzo cierpliwe. Widziałem takie, które pokornie kładą się na stole laboratoryjnym i czekają na założenie wenflonu, nie trzeba ich nawet przywiązywać.

Jestem zdecydowanie przeciwny badaniom na psach. Uważam, że niepotrzebnie przysparza się im cierpienia, a przecież nie zawsze testy na zwierzętach przekładają się na skuteczność leku dla człowieka. Banalny przykład: salicylany zawarte na przykład w aspirynie, które pomagają człowiekowi, dla psów są szkodliwe. Badania powinny być prowadzone in vitro, a potem na ochotnikach za pieniądze. Pies i tak wystarczająco przysłużył się nauce. W końcu to Łajkę pierwszą wysłaliśmy w 1957 r. w kosmos, skąd - jak wiadomo - nie powróciła.

Człowiek nie poprzestał na udomowieniu psa, zaczął go poprawiać.

- Pierwsze zapiski i wizerunki dotyczące psów pochodzą z Mezopotamii. Zwyczajem Asyryjczyków było podprowadzanie psa do umierającego człowieka, aby ostatni raz spojrzał mu w oczy. Persowie uważali, że to psy strzegą drogi do świata umarłych, a ich święta księga Awesta mówi, że świat istnieje dzięki rozumowi psa.

W pewnych kulturach pies miał wysoką pozycję, ale przede wszystkim liczyła się jego użytkowość. Przez wieki jego wygląd czy pochodzenie nie miały większego znaczenia. Pojęcie "rasa" powstało dopiero w XVIII w. Wcześniej były tylko typy, zależnie od przypisanych ról, np. psy na zające, do owiec, podwórzowe czy rzeźnickie, które ciągnęły wózki z mięsem zamiast konia. Człowiek próbował łączyć różne typy, a te, które mu nie odpowiadały, eliminował. Typy selekcjonowano, tak żeby uzyskać odpowiednie możliwości węchowe czy słuchowe albo właściwe umaszczenie. Większość obecnych ras została ukształtowana i nazwana dopiero w XIX i XX w.

Jednak już na wcześniejszych obrazach możemy oglądać psy bardzo podobne do ras później opisanych. Ten leżący pies na gotyckim obrazie "Płonący krzew cierniowy" Nicolasa Fromenta to prawdopodobnie dog argentyński, "Myśliwi na śniegu" Pietera Bruegla wracają z wyżłami, na barokowym płótnie Hendricka van Balena "Sąd Parysa" widać charty, a "Dziewczynie z parasolką" Francisca de Goi towarzyszy maltańczyk.

Każda rasa ma przypisany wzorzec. Zmieniają się?

- Tak, na przykład od dwóch lat w Polsce obowiązuje całkowity zakaz kopiowania, czyli przycinania uszu i ogonów - muszą pozostać naturalne. To zmieniło wygląd dobermanów, bokserów czy sznaucerów. Proszę zobaczyć, jak zmienił się owczarek niemiecki w ciągu stu lat, odkąd ustalono wzorzec rasy. Na początku miał sylwetkę kwadratową, dziś ma długi tułów i nisko osadzony zad.

Każda rasa to efekt ingerencji człowieka, wynika z ludzkich potrzeb, nie z psich. W Rzymie słynne były muskularne, niezłomne mastify, które towarzyszyły żołnierzom i samym wyglądem odstraszały wroga. Fryderyk Dobermann stworzył w XIX w. zwierzę nazywane psem żandarmów. Mamy także rottweilery, które zresztą były pierwszymi psami do przenoszenia pieniędzy z targowiska do domu - miały je w woreczku zawieszonym na szyi.

Trzeba przypilnować zwierząt? Anatoliany są tak samodzielne, że zostają na pastwiskach na kilka miesięcy, bez dozoru człowieka. Rano wypędzają owce na łąki, wieczorem zaganiają do kamiennego ogrodzenia. Nikt ich nie dokarmia, same dbają o siebie i powierzone im stado. Border collie to najlepsza rasa pasterska. Potrafią podzielić stado na grupy, zebrać je w jednym miejscu, oddzielić jagnięta od matek. Są nieduże, więc korzystają nie z siły, tylko ze sprytu. Siadają przed owcą i niemal hipnotyzując ją, wymuszają posłuszeństwo.

Człowiek krzyżuje psy na bazie już istniejących ras. Dziś mamy ich 400 i kolejne nowe są w trakcie uznawania przez FCI - Międzynarodową Federacją Kynologiczną. Rozrzut jest duży: od najmniejszej zatwierdzonej rasy, czyli chihuahua, który waży tyle, co bochenek chleba po stukilogramowego wilczarza irlandzkiego, o którym już dawno pisywano, że jest większy niż źrebak, okazalszy niż mastif i łagodny jak spaniel.

Jak daleko posunął się człowiek w ingerowaniu w rasy?

- Gdyby psy mogły mówić, pewnie miałyby sporo do powiedzenia. Proszę spojrzeć na tę czaszkę wilka: zgryz nożycowy pomaga mu rozgryźć pokarm, a potężne zęby sieczne i kły pomagają przy polowaniu. Natomiast buldogi, stworzone do walk z bykami, boksery czy mopsy mają czaszki brachycefaliczne o skróconym pysku. Efekt: fatalny zgryz, problemy z oddychaniem. Suki buldogów angielskich i francuskich ze względu na duże głowy szczeniąt mają tak ciężkie porody, że często konieczne jest cesarskie cięcie.

Grzywacze chińskie i nagie psy peruwiańskie mają skórę tak czułą na zimno i poparzenia słoneczne, że trzeba smarować je kremami z filtrami. Inną niezwykłą rasą jest norweski lundehund, psy niewiarygodne pod względem fizycznym. Służą one do polowań na maskonury, ptaki gnieżdżące się w skalnych szczelinach fiordów, do których praktycznie nie ma dostępu. Jego uszy położone na głowie całkowicie zamykają otwory uszne przed wodą i kurzem. Dzięki niezwykłej elastyczności w stawach przednich nóg może rozkładać je prostopadle do tułowia, a głowę potrafi odgiąć tak że dotyka nosem grzbietu. Psy te selekcjonowane tak, że mają przynajmniej po sześć palców na każdej łapie, a zdarza się, że nawet osiem. Palce mają po trzy stawy, tak jak u ludzi. Wszystko po to, aby miały bardzo chwytne łapy do wspinania się po śliskich skałach za maskonurami. Były cenione w Norwegii tak jak krowy.

Niemal każdy kraj ma swoje rasy narodowe - przodują Brytyjczycy ze swoimi 27 rasami terierów. W Polsce jest ubogo, mamy zaledwie pięć ras: chart polski, ogar polski, polski owczarek podhalański, polski owczarek nizinny i gończy polski.

W czeskich Karkonoszach spotkałam stada wilczaków. Po raz pierwszy zobaczyłam psy, które wyglądały prawie jak ich przodkowie. Okazało się, że Czesi, twórcy i miłośnicy tej rasy, zrobili zlot właścicieli i psów na Śnieżce. To rasa, której najbliżej do wilka?

- To młoda rasa powstała ze skrzyżowania wilczycy z Karpat z owczarkiem niemieckim. Kolejne pokolenia rozmnażano między sobą bez dolewu wilczej krwi. Początkowo miał to być tylko eksperyment związany z dziedziczeniem psychiki i płodności. Kiedy dorosłe psy z tego eksperymentu zaczęły się sprawdzać jako zwierzęta obronne, powstała myśl o zatwierdzeniu nowej rasy. Na początku spotkało się to z oporami, dopiero w 1982 r. Eeskoslovenský vleák został uznany za rasę narodową. Rzeczywiście, jeśli chodzi o wygląd, do wilka mu najbliżej. I ma w sobie sporo jego niepokorności, rezerwy. Nie jest łatwy w układaniu. Podobne cechy widać u holenderskiego wilczaka Saarloosa.

Bywają psy modne i passé.

- Od dawna stałym zainteresowaniem cieszą się owczarki niemieckie, od kilkunastu lat zaskakująca jest w Polsce popularność amstafów. Do łask wrócił pudel. To wyjątkowo inteligentny zwierzak, tylko człowiek robi z niego idiotę, strzygąc go w grzywki i pufy. Celebrytki natomiast lansują modę na yorki.

W ozdobionych kryształkami obrożach i haftowanych kubraczkach...

- Człowiek ma do psa dwojaki stosunek - albo emocjonalny, albo racjonalny.

Który lepszy?

- Niektórzy uważają, że najbardziej właściwy jest zoopersonalizm, czyli uczłowieczanie: spanie z psem w łóżku, rozpieszczanie go smakołykami, prowadzenie z nim pogawędek czy raczej monologów. I te wszystkie ubranka, gadżety... Zaczęło się od wilka, a skończyliśmy na kryształkach.

Inni wolą zachować dystans i rozsądek: legowisko, a nie kanapa, jeden stały posiłek, spacer na smyczy. Skłaniam się ku temu podejściu. Przynajmniej teoretycznie.

A pana pies?

- Ruda? Ma swój fotel przed telewizorem. Obok mojego.

Istnieją rasy bardziej agresywne?

- W Polsce rozporządzeniem MSWiA z 2003 r. na liście ras agresywnych znalazły się: amerykański pit bull terrier, pies z Majorki (perro de presa mallorquin), buldog amerykański, dog argentyński, pies kanaryjski (perro de presa canario), tosa inu, rottweiler, akbash dog, anatolian karabash, moskiewski stróżujący i owczarek kaukaski.

Uważam, że ta lista to nietrafiony pomysł. Kiedy sprawdziliśmy pogryzienia na Dolnym Śląsku, okazało się, że winowajcami najczęściej były jamniki. To nie rasa determinuje, tylko wychowanie i okoliczności.

Podobno tylko Anglicy i Niemcy są przed nami, jeśli chodzi o liczbę psów.

- Niemcy trzymają 9 mln psów, Anglicy - 8, my mamy aż 7 mln. W przeciwieństwie do Anglików rasowych jest u nas niewiele - tylko 400 tys. Reszta to mieszańce, efekt naszej nieodpowiedzialności. Aby ograniczyć liczbę psów, powinno się bezpłatnie sterylizować suki i kastrować psy, zwłaszcza na wsi. Tam wciąż zabija się szczenięta, na przykład je topiąc, co jest szczególnie niehumanitarne, bo one potrafią przez pewien czas oddychać pod wodą.

Jeśli w Belgii pies trafi do schroniska i nie znajdzie się jego właściciel, który okaże jego metrykę, wówczas psa sterylizuje się i na brzuchu umieszcza tatuaż, że jest nierasowy. Nie może być dalej rozmnażany. Chodzi o to, żeby wyeliminować nierasowe.

Na Zachodzie do schronisk trafiają głównie psy zagubione, które na przykład zgubiły się w czasie polowania. U nas schroniska są przepełnione bezpańskimi mieszańcami.

- Wie pani, gdzie jest największe w Europie schronisko dla bezdomnych psów? W Wojtyszkach w powiecie sieradzkim. Prowadzi je prywatny przedsiębiorca, z którym podpisało umowę kilkadziesiąt okolicznych gmin. Robiłem tam kontrolę. Setka osób opiekuje się 4 tys. psów. Gdyby ludzie byli bardziej odpowiedzialni, schroniska nie byłyby potrzebne. Nie po to tysiące lat temu wilk zaufał człowiekowi, żeby teraz tak odwdzięczać się jego potomkom. Tego nie robi się psu.

*Prof. Jerzy Monkiewicz - kynolog z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, współautor podręcznika akademickiego "Kynologia. Wiedza o psie".



Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.