Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Do niedawna urzędnicy przedstawiali tę nieruchomość jako jedną z najatrakcyjniejszych działek inwestycyjnych w Europie. Ponad sześć hektarów ziemi tuż przy Autostradowej Obwodnicy Wrocławia, obok Stadionu Miejskiego, wyceniono na aż 80 mln zł. Tu Zygmunt Solorz planował wybudować wielką galerię handlową, a zysk z jej działalności miał utrzymywać funkcjonowanie piłkarskiego Śląska.

Solorz zarybiasz?

Ostatecznie galeria nie powstała. Solorz na działce zdołał wykopać tylko potężną dziurę - wykop pod fundament. Później Śląsk wycofał się z inwestycji i teren wrócił do miasta, które od kilkunastu miesięcy próbuje sprzedać grunt.

Z ogromną dziurą w ziemi od dawna są same problemy. Przed Euro 2012 wykop spowodował szkody budowlane na pobliskich ulicach. Zapadła się część chodników położonych przy drogach prowadzących do stadionu. Teren trzeba było odpowiednio zabezpieczać.

Dziurę systematycznie zapełniają wody gruntowe. Kiedyś na płocie otaczającym wykop ktoś złośliwie napisał: "Solorz, zarybiasz?".

Stojąca woda powoduje, że wokoło roi się od komarów. Niedawno w rozmowie z dziennikarzem "Gazety" napastnik Śląska Marco Paixao narzekał, że na boisku musi biegać z zamkniętymi ustami, bo komary wpadają mu do buzi. Inni gracze Śląska też narzekają na latające w powietrzu owady.

Idealne warunki dla płazów

Teraz pojawił się nowy problem. W wodzie w wykopie zalęgły się chronione płazy. Grupa przyrodników odkryła tam niezwykle cenne gatunki płazów: kumaki nizinne i traszki grzebieniaste. Zwierzęta te chronione są przez przepisy prawne Unii Europejskiej. O problemie poinformowało Radio Wrocław.

- Płazy znalazły sobie zbiornik o idealnych dla siebie warunkach, gdyż ten znajdujący się przy stadionie jest płytki i bardzo dobrze nasłoneczniony - tłumaczy dr Robert Maślak z Wydziału Nauk Biologicznych Uniwersytetu Wrocławskiego. - Teraz Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska może wydać decyzję o zamówieniu ekspertyzy w tej sprawie. Jestem przekonany, że w tym zbiorniku wkrótce pojawią się kolejne ciekawe gatunki. Sam widziałem tam już kilka chronionych ptaków - zaznacza.

Za rezerwat zpłaci inwestor

Działka od 2012 r. wystawiona jest na sprzedaż. Dwukrotny przetarg zakończył się fiaskiem. Miasto wyceniło teren na 80 mln zł, ale nie zgłosił się żaden kontrahent. W trzecim przetargu cenę obniżono do 68 mln zł, ale również nikt się nie zgłosił. Urzędnicy zapowiadali później, że dalej będą próbowali pozbyć się nieruchomości.

Twierdzą, że to nie pierwszy przypadek, gdy na działce przeznaczonej do sprzedaży zalęgają się chronione zwierzęta. - Podobnych sytuacji mieliśmy już wcześniej kilka. Jeśli pojawi się taka konieczność, to oczywiście przeniesiemy płazy tam, gdzie będą bezpieczne. Ewentualne koszty pokryje inwestor, który kupi teren - mówi Małgorzata Krzeszowska z biura prasowego urzędu miejskiego.

Oby do wiosny

Jednak przenosiny płazów wcale nie będą prostą sprawą. - Wszystko powinno być przeprowadzone zgodnie z pewnymi standardami. Przenosiny płazów w inne miejsce możliwe są tylko wiosną, w kwietniu, maju bądź czerwcu - kończy dr Robert Maślak.

Oznacza to, że jeśli udałoby się szybciej znaleźć kupca, rozpoczęcie jakiejkolwiek inwestycji na terenie działki możliwe będzie dopiero w połowie 2014 r.

Jak wygląda taka operacja? - Specjalnie wykwalifikowane osoby przeszukują zbiornik, cały teren obok i wyławiają płazy za pomocą siatek. Wyławiają też jaja, czyli skrzek, który również trzeba odpowiednio przenieść. To nie pierwsza taka sytuacja we Wrocławiu, gdyż wcześniej płazy przenoszono przy budowaniu obwodnicy Wrocławia. Jednak mam wrażenie, że tym razem będzie to przedsięwzięcie na większą skalę - mówi dr hab. Krzysztof Świerkosz z Muzeum Przyrodniczego Uniwersytetu Wrocławskiego.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.