Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Wiceminister Zaleski w liście skierowanym do rządu Słowacji proponuje, by nasi południowi sąsiedzi wprowadzili zakaz strzelania do tych drapieżników w promieniu 23 kilometrów od granicy z Polską.

W listopadzie u naszych południowych sąsiadów rozpoczął się sezon polowań na wilki. W tym roku słowackie ministerstwo rolnictwa przeznaczyło do odstrzału 130 osobników, w tym 20 w bezpośredniej bliskości z polską granicą. Zabito już pierwsze wilki z watah żyjących po dwóch stronach gór. Stąd interwencja polskiego rządu. Stanowisko ministerstwa popierają ekolodzy. - Koalicja organizacji przyrodniczych będzie wspierać te działania rządu na arenie europejskiej - komentuje Radosław Ślusarczyk, prezes Stowarzyszenia "Pracownia na rzecz Wszystkich Istot". I dodaje, że sprawa dotyczy także niedźwiedzi. Te jednak na razie mogą czuć się bezpiecznie, bo szykują się do snu zimowego i do przyszłego roku odstrzał im nie grozi.

Zgoda na zabicie niedźwiedzi i wilków

W Polsce wilki i niedźwiedzie objęte są ochroną. Inaczej jest na Słowacji, której rząd każdego roku wydaje zgodę na zabicie kilkudziesięciu niedźwiedzi i ponad 100 wilków. Polowania prowadzone są głównie na obszarze sieci przyrodniczej Natura 2000, choć Słowacy wyznaczyli ją właśnie ze względu na występowanie tych priorytetowych dla Unii Europejskiej zwierząt. Drapieżniki zabijane są także tuż przy granicy z Polską.

Na Słowacji żyje około 900 niedźwiedzi i 400 wilków. W Polsce niedźwiedzi jest 10 razy mniej, a wilków 800 sztuk. Problem odstrzału przez Słowaków zwierząt żyjących na pograniczu nasila się od kilku lat. Nasi południowi sąsiedzi twierdzą, że robią to w obawie o ludzkie życie. Polskie Ministerstwo Środowiska zwraca jednak uwagę, że odstrzał na Słowacji choćby jednego wilka bądź niedźwiedzia może negatywnie oddziaływać "na cele i przedmiot ochrony polskich obszarów Natura 2000".

Odpowiedzi jeszcze nie ma

Ekolodzy utworzyli już międzynarodową koalicję organizacji przyrodniczych działających na rzecz ochrony drapieżników. Każdy z jej członków złożył skargę na słowacki rząd do Komisji Europejskiej, podnosząc konieczność utworzenia transgranicznej strefy buforowej wolnej od polowań na drapieżniki. Na terenie Słowacji znajdują się już dwa takie obszary w przygranicznych rejonach pomiędzy Czechami a Słowacją (rejon Cadca) oraz pomiędzy Słowacją a Węgrami (Słowacki Kras). - Najwyższa pora, by takie obszary Słowacy utworzyli także przy granicy z Polską - uważa Ślusarczyk.

Na razie do Ministerstwa Środowiska nie wpłynęła odpowiedź słowackiego rządu.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.