Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Sajmiri przybyły do Wrocławia z ogrodu zoologicznego w holenderskim Epe. Rudobrązowe małpki mierzą zaledwie 80 cm długości (z ogonem). Ich naturalne środowisko to lasy dorzecza Amazonki.

Do zoo powróciły po kilkunastu latach przerwy w hodowli. - Na razie sprowadziliśmy 10 samców, ale w przyszłości dołączą do nich samice - opowiada Marian Bandzarzewski, szef małpiarni.

Teraz sajmiri mieszkają niedaleko stawu, w zmodernizowanym budynku starej przepompowni wody. Siedziba jest przestronna i ogrzewana. Położona w pobliżu sztuczna wyspa została połączona z domkiem pomostem z pni. W gałęziach drzew na wysepce zawieszono liny, po których małpki mogą skakać do woli. Zwiedzający oglądają ich harce z tarasu.

Wyjce czarne także pochodzą z Ameryki Południowej. Są dużo większe i cięższe od sajmiri, a swoją nazwę zawdzięczają charakterystycznym wydawanym przez nie odgłosom. Sześć małp - samiec, dwie samice i trójka młodych - przebywa w zoo od 2008 roku. Do ich dotychczasowego wybiegu dobudowano sznurową drabinkę. Wyjce mogą opuszczać klatkę i przejść na rosnącą w pobliżu gruszę. - Okolica jest zabezpieczona elektrycznym pastuchem, żeby małpy nie uciekły. Wcześniej były też trenowane w klatce, by przyzwyczaić się do nowej sytuacji - mówi Marian Bandzarzewski.

- To dopiero pierwszy etap rozbudowy wybiegu wyjców. Planujemy rozszerzyć ich drabinkową marszrutę na pobliską brzozę i akację. I małpom, i odwiedzającym nowe udogodnienia bardzo się podobają - zapewnia kierownik małpiarni.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.