Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
- Przez dwa dni coś kotłowało się nam w kominie. Leciały pióra i sadza. Wreszcie zakotłowało się na dobre i z otworu wentylacyjnego wyleciał ptak łudząco podobny do orła - tak perypetie z drapieżnikiem, który nieoczekiwanie pojawił się na Starym Mieście w Krakowie, opisuje Michał Palarczyk, właściciel pensjonatu Trecius przy ul. Św. Tomasza.

Ptak z niewiadomych przyczyn wleciał do komina kilkusetletniej kamienicy, a następnie przez dwie doby usiłował wydostać się z pułapki. Jest cały i zdrowy, a w jego wydobyciu pomogły pracujące w pensjonacie panie: Grażyna Balicka i Patrycja Kaczmarczyk. - Napędził nam stracha. Latał jak oszalały po pomieszczeniach, ledwo udało się go złapać - relacjonuje pani Grażyna. Uspokojona pustułka - bo przedstawicielem tego gatunku okazał się wzięty pierwotnie za orła drapieżca - spokojnie czekała na decyzję pracowników ZOO, do których zgłosił się po pomoc szef Treciusa.

- Ptak jest młody, nieco zdenerwowany. Dostał trochę wody, kiełbasy nie chciał tknąć. Teraz mamy go wypuścić. Pustułki występują w centrach miast, jeśli ta sobie nie poradzi z odlotem, wówczas zajmie się nią ZOO - poinformował nas Michał Palarczyk, który przez cały czas oczekiwania na decyzję odnośnie losów pustułki trzymał ją w dłoniach.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.