Milena Rachid Chehab: Pani debiutancka powieść "Próba" opowiada o szkole, w której prawdopodobnie doszło do molestowania uczennicy przez nauczyciela. Jednocześnie studenci z pobliskiej szkoły aktorskiej planują wystawić sztukę o tym skandalu. Ale czy rzeczywiście miał on miejsce, czy wszystko było plotką, która zaczęła żyć własnym życiem?

Eleanor Catton: Ja też tego nie wiem, ale chyba nawet nie chciałam stanąć po którejś ze stron.

Poza tym - przepraszam, jeśli zabrzmi to zbyt idealistycznie czy mistycznie - pisarz zawsze dochodzi do punktu, w którym bohater jest na tyle realistyczny, że jest w stanie zacząć samemu podejmować decyzje, a powieść zaczyna mówić głosem już nie pisarza, ale własnym. W tym momencie dostaję dreszczy, bo nagle się orientuję, że mówię jakimś innym głosem. Dziwaczne uczucie.

Książka nie jest o doświadczeniu, które spotkało bohaterkę. Ono w pewien sposób w ogóle nie ma znaczenia. Rodzicom jest właściwie wszystko jedno, jak było naprawdę, chcą po prostu, by sprawa się wyciszyła. Czytelnik nie dowie się, jak naprawdę wyglądała relacja między nauczycielem a uczennicą, a jedynie, jak inni przefiltrowywali tę relację przez swoje pragnienia. "Próba" nie odpowiada na pytanie, co się wydarzyło, ale dlaczego właściwie nie chcemy się tego dowiedzieć. No i dlaczego tak bardzo żyjemy życiem innych i nie powstrzymujemy się przed insynuowaniem tego, o czym nie mamy pojęcia. Zależało mi też na tym, by pokazać, jak młode dziewczyny skupiają się na funkcjonowaniu w grupie, jak zmieniają fronty, ale nie było w tym chęci zajęcia stanowiska. Czytelnik nie chce, by ktoś występował przed nim z przesłaniem. Czyta, żeby mieć o czym myśleć.

Bohaterowie "Próby" mają 15-18 lat. Pani napisała ją w wieku lat 22. Jak wiele z własnych przeżyć przeniosła pani do powieści?

- I fabuła, i bohaterowie są zupełnie wymyśleni. Ale mają podobne wątpliwości co ja wtedy. Gdy byłam w ich wieku, często czułam, że nastolatki, z którymi miałam styczność we współczesnym kinie czy literaturze, są mało bystre i zupełnie niepodobne do mnie. Ja lubiłam czytać Judy Blume, której powieść "Forever..." wręczyła mi mama, gdy przyszedł czas na rozmowę o seksie [powieści dla młodzieży Bloom mówią o seksualności w sposób na tyle otwarty, że są zabronione w wielu bibliotekach szkolnych w USA]. Poczucie, że nastoletnia rzeczywistość jest dużo bardziej skomplikowana niż to, co pokazują książki czy filmy, towarzyszyło mi bardzo często, gdy pisałam "Próbę". Postacie są w niej w zamierzenie teatralny sposób bardziej elokwentne niż współczesne nastolatki.

Na początku ich sposób wysławiania się strasznie mnie drażnił. Zwykli ludzie, zwłaszcza młodzi, tak nie mówią.

- Hamlet też nie mówi jak zwykły facet. Jest ponadprzeciętnie inteligentny, podobnie jak inni bohaterowie Szekspira. Czujemy, że nie wypowiadają tych wszystkich mądrych zdań z marszu. Gdy pisałam "Próbę", ciekawiły mnie kwestie związane z wyrażaniem się. Bardzo chciałam, by to, co interesujące, wychodziło z ust nastolatki. Bo we współczesnej kulturze mamy z tym do czynienia naprawdę rzadko. Gdyby zrobić ranking grup wiekowych pod względem tego, jak poważnie się je traktuje, nastolatki płci żeńskiej byłyby pewnie na samym dole. Nasza kultura zupełnie nie ma dla nich cierpliwości.

Eleanor Catton (ur. w 1985 r.) - pisarka nowozelandzka. W 2013 r. jej powieść "Wszystko, co lśni" dostała najważniejszą w świecie anglojęzycznym Nagrodę Bookera. Catton jest zarazem pierwszą Nowozelandką i najmłodszą pisarką uhonorowaną tą nagrodą. W grudniu ukazała się po polsku jej pierwsza powieść "Próba" (w przekładzie Macieja Świerkockiego, Wydawnictwo Literackie).

Cały wywiad z Eleanor Catton przeczytacie w poniedziałek [1.02] w "Wyborczej".