"26 stycznia 1934 r. piłsudczycy podstępem przeprowadzili projekt nowej konstytucji, wykorzystując błąd posłów opozycji, którzy na znak protestu opuścili posiedzenie. Formalnie wszystko jest w porządku. Tu - choćby talmudyści opozycyjni chodzili na głowie - nic nie pomogą" - triumfowała sanacyjna "Gazeta Polska". O konstytucyjnej sztuczce czytaj w "Ale Historia".

"W Polsce do tego już dochodzi, że łatwiej zmienić konstytucję niż dwadzieścia złotych" - ironizował w styczniu 1934 r. tygodnik satyryczny "Cyrulik Warszawski". Ta ironia miała swoje drugie dno, jako że Polska zmagała się z Wielkim Kryzysem i dla wielu jej obywateli 20 zł stanowiło dużą kwotę. Rzeczywiście jednak politycy sanacji zmienili wtedy konstytucję niespodziewanie, bardzo łatwo i z naruszeniem procedur. Tak wyprowadzili w pole przywódców opozycji, że kilka tygodni później na jednym z satyrycznych rysunków zostali przedstawieni jako Eskimosi na krze z podpisem: "Zostali na lodzie". Nowa konstytucja, nazwana później kwietniową, bo weszła w życie w kwietniu 1935 r., drastycznie ograniczała uprawnienia Sejmu i zrywała z zasadą trójpodziału władzy, podstawą liberalnej demokracji. W nowym ustroju Rzeczypospolitej największą władzę miał prezydent, który mógł m.in. powoływać premiera, rozwiązywać Sejm i Senat oraz wetować ustawy. W porównaniu z demokratyczną, wzorowaną w części na francuskiej konstytucją marcową z 1921 r. oznaczała ugruntowaną prawnie dyktaturę.

Podchody pod konstytucję

Rządzący od zamachu stanu w maju 1926 r. piłsudczycy wprowadzili tę rewolucję ustrojową tylnymi drzwiami. Jeszcze w momencie rozpoczęcia kluczowego posiedzenia Sejmu 26 stycznia 1934 r. nic nie zapowiadało, że będzie dyskutowany na nim projekt konstytucji. Na porządku dziennym znajduje się sprawozdanie komisji konstytucyjnej z przebiegu dotychczasowych prac nad projektem zmiany konstytucji oraz pierwsze czytanie kilku rządowych projektów ustaw - informowała lakonicznie o nadchodzącym posiedzeniu Sejmu prorządowa "Gazeta Polska" w numerze z 25 stycznia.

"Wyznaczone na dzisiaj posiedzenie plenarne Sejmu rozpoczyna się już o g. 10 rano. Widocznie BBWR [Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem] chce uczynić ze swoich 'tez' konstytucyjnych tzw. wielki dzień parlamentarny. Podobno p. Car [Stanisław, poseł BBWR i prawnik] zamierza 'zgnębić' opozycję... trzygodzinnym (rany boskie!) referatem (...). Dziwna rzecz, swoją drogą, do jakiego stopnia ci ludzie mają mało poczucia rzeczywistości!" - pisał 26 stycznia 1934 r. "Robotnik", dziennik opozycyjnej PPS.

Jak uchwalono konstytucję kwietniową? Jak zareagowała opozycja? Czy nowe prawo przetrwało próbę czasu? O tym wszystkim czytaj w poniedziałek w tygodniku "Ale Historia", dodatku do "Gazety Wyborczej".

Znajdziesz nas na Twitterze , Google+ i Instagramie

 

Jesteśmy też na Facebooku. Dołącz do nas i dziel się opiniami.

 

Czekamy na Wasze listy: listy@wyborcza.pl