Szpital Miejski w Rudzie Śląskiej, 15 lipca 2014 roku, przed godz. 22. Horst D. biega po szpitalu. Emeryt, niewysoki, prawie 60 lat. Jest silnie pobudzony.

- Wy i te kurwy z góry chcecie mnie zabić - krzyczy do pielęgniarek i lekarzy. Próbują do niego podejść, ale mężczyzna nie pozwala. Wymachuje butlą, w której zbiera się płyn z jego opłucnej.

Pielęgniarki próbują go obezwładnić, ale pacjent za silny. Wyrywa się, wbiega do sali chorych, otwiera okno i staje na parapecie. Ściągają go w ostatniej chwili. Mężczyzna wali na oślep pięściami i butlą. Lekarz: - Dzwońcie po policję!

Nikt nie chce oberwać, pacjent wybiega na korytarz. Wpada do kuchni, porywa dwa noże, które leżą na blacie, i rzuca się na ludzi w białych fartuchach. Lekarz, który stoi najbliżej, zasłania się wózkiem do przewożenia posiłków, wycofuje się na korytarz i zamyka drzwi do kuchni. Pielęgniarka pomaga trzymać mu klamkę. Mężczyzna wali w drzwi metalowym dzbankiem. Szyba hartowana, ale w końcu zaczyna pękać.

- Gdzie ta policja, cholera! - krzyczy lekarz. - Wycofać się!

Pacjent wychodzi z kuchni, szuka wyjścia ze szpitala, wybiega na klatkę schodową.

Policjanci odnajdują Horsta na klatce schodowej szpitala, niedaleko wyjścia. Schował się pod schodami, skulony, przerażony.

- Rzuć noże! - krzyczą funkcjonariusze.

- Nie, to moja broń - odpowiada Horst D. - Wy też chcecie mnie zabić!

Jeden z policjantów próbuje dosięgnąć go tonfą. Pałka trafia Horsta w nadgarstek. - Uderzenie było mocne, ale ten mężczyzna zachowywał się, jakby nie odczuwał bólu. Nie wypuścił noża - powie potem policjant.

Policjanci używają gazu pieprzowego, ale Horst D. nie reaguje. Prosi: - Odejdźcie!

Policjanci odsuwają się o dwa kroki, nie dalej. Horst wychodzi z kryjówki. Policjanci znów żądają, żeby rzucił noże. Reakcja przeciwna. Mężczyzna wymachuje nożami, wykonuje pchnięcia w kierunku policjanta. Posterunkowy odgania się tonfą, jeszcze raz próbuje wytrącić chociaż jeden nóż z dłoni Horsta D., ale pacjent jak w transie nie czuje uderzeń. Jest w odległości około dwóch metrów od funkcjonariuszy. Odrzuć to, odrzuć! - krzyczą. Jeden z nich wyciąga broń...

Dlaczego doszło to tej tragedii? Jakie błędy popełniono, jakie procedury nie zadziałały? - w czwartek w "Dużym Formacie".

Poza tym w najnowszym numerze DF polecamy:
* Siedzę na rekinie i otwieram mu paszczę. To okładka francuskiego pisma "La Peche". Miałem z osiem lat. Ojciec zabił tego rekina, a miejscowi chłopcy wyrwali rybie serce i zanieśli na grób swojej siostry. Pierwsze lata życia spędziłem w podróży. Rodzice ruszyli z Buenos Aires na Alaskę, począłem się gdzieś w Kolumbii, a urodziłem się po drodze w USA. Mam na imię Ozana, po Indianinie, który uratował ojcu życie. Jestem synem Tony'ego Halika - rozmowa Mirosława Wlekłego.
* Pisarze science fiction z Donbasu najpierw parę lat temu opisali tę wojnę, a teraz w niej strzelają, walczą i dowodzą. I piszą kolejne książki, wydają w Moskwie, chodzą w mundurach na spotkania autorskie. Każą zdejmować czołgi z pomników II wojny światowej i stawiają na linii ognia, żeby straszyły. Dyrekcję miejscowej huty trzymali tak długo w piwnicy, aż zaczęła produkować moździerze. Znają nawet zakończenie wojny: Donbas zwycięża, jest potęgą gospodarczą, wysyła konwoje humanitarne do Kijowa. Ukraińcy biorą ten doniecki chleb, spuszczają oczy i mówią "diakujemo" - pisze Szymanik z Donbasu.
* Szybolet. Jak pół miliona szwedzkich szefów, ogłupianych przez firmy szkoleniowe, ucieka od szefowania. Cierpią podwładni. Czy jest na to jakiś sposób?
* Pierwszy Nobel dla reportera. Nasza Swieta ma Nobla! - cieszy się Białoruś. Przyjaciółka Masza, sąsiedzi, opozycja i Łukaszenka. Opozycja podczas sobotniej manifestacji niosła wielki cytat z noblistki, nawołujący do bojkotu wyborów, a Łukaszenka zapowiedział, że od przyszłego roku książki Aleksijewicz będą lekturami szkolnymi - reportaż z Mińska Karoliny Słowik.
* Ile kosztuje wesołe miasteczko? Polsko-czeska wojna na karuzele.
* Travellersi - lud wędrownych Irlandczyków. Fotoreportaż.
* Varga śmieje się z ostatniego filmu Skolimowskiego, a Orliński cieszy się, że austriacki student prawa postawił się Facebookowi. I odniósł pierwsze zwycięstwo.