Na ten moment czekamy przez większą część roku - niech już będzie upał, niech żar leje się z nieba. I co? Jedni po pierwszej fali upałów już marudzą.

Zdrowy dorosły człowiek w zasadzie może się ich nie obawiać. Gdy temperatura zaczyna dobijać do 30 stopni w cieniu, trzeba jednak zwrócić większą uwagę m.in. na to, co jemy, co pijemy, jak jesteśmy ubrani. Zdumiewa mnie czasem widok starszego pana biegnącego po nagrzanym do granic możliwości moście, oczywiście bez czapki. Cóż, każdy ma różną wytrzymałość na podwyższoną temperaturę, różną podatność na udar cieplny. Ci, co cierpią w upały, są paradoksalnie mniej narażeni na skutki przegrzania. Po prostu chronią się przed gorącem. Gorzej z tymi, którzy lubią takie ekstremalne klimaty.

Jeśli kochamy tropiki, to od godz. 11 do 16, kiedy słońce świeci najmocniej, lepiej pozostać w cieniu.

Jeżeli musimy wyjść, przygotujmy się do tego - załóżmy czapkę lub kapelusz (najlepiej w jasnych kolorach), okulary przeciwsłoneczne (chronią nie tylko oczy, mogą też zapobiec bólom głowy), posmarujmy się kremem z filtrem; ubierzmy się w cienkie, przewiewne ubrania - lniane lub bawełniane; dajmy sobie spokój z bieganiem czy innym intensywnym wysiłkiem fizycznym (przełóżmy to na wieczór lub wczesne rano); pijmy wodę, rozcieńczone soki, lemoniadę.

Pot to nasz najskuteczniejszy mechanizm obronny. Nie lubimy go i za wszelką cenę z nim walczymy, ale to ludzki sposób na schłodzenie ciała. Wodę pijmy małymi łykami, regularnie. Wypicie duszkiem całej butelki raz na pięć godzin nie nawodni dobrze ciała. Ile pić? Wystarczy zwiększyć spożycie wody o litr dziennie. Przewodnienie też może być groźne, szczególnie dla osób z niewydolnością serca i niewydolnością nerek. Wypicie 2,5 litra płynów na dobę naprawdę wystarczy (włącznie z herbatą, zupą itd.).

Jeśli mamy w rodzinie osobę starszą, szczególnie gdy ma ona pierwsze objawy demencji, ale wciąż mieszka samodzielnie, w czasie upałów należy otoczyć ją znacznie większą opieką. Takie osoby często nie wiedzą, że podczas upalnych dni należy pić więcej. Mają też zaburzone pragnienie i po prostu nie czują, że powinny się napić.

Jeśli starsza osoba zażywa na stałe leki moczopędne, można je (po konsultacji z lekarzem!) nieco ograniczyć, ponieważ z potem traci się część płynów.

Jeżeli czeka nas długa podróż samochodem bez klimatyzacji, róbmy przerwy na schłodzenie (można podróżować od stacji do stacji - posiedzieć 20 min w chłodzie, zrosić twarz i kark wodą). W podróży przydatne są także spryskiwacze do ciała. Wodę w spreju można kupić w każdej aptece (można też wziąć ze sobą zwykły spryskiwacz).

Gdy jedziemy pociągiem lub autokarem w najgorszy upał w środku dnia, zastanówmy się, z której strony będziemy mieli po drodze słońce. Unikajmy takich miejsc. Nie siadajmy z samego tyłu autokaru. Najlepiej zająć miejsca w drugim, trzecim rzędzie. Po pierwsze, drzwi z przodu są częściej otwierane (np. by wpuścić innych pasażerów), więc jest mniej duszno. Po drugie, kierowca często dla własnej wygody ma choćby nawiew, z którego i my nieco skorzystamy.

W wyjątkowe upały darujmy sobie kiełbaski, karkówki, zapiekanki i inne ciężkostrawne jedzenie. Organizm skupiony jest na walce z gorącem i nie powinien jeszcze dodatkowo zmagać się z tłustymi potrawami.

Unikajmy gwałtownych zmian temperatury. Klimatyzacja to błogosławieństwo i przekleństwo. Jeśli mamy taką możliwość, zmieńmy ją z 18 stopni na 22-24.

Nie dajmy się skusić na oszroniony kufel piwa w czasie upału. Ulga jest chwilowa i pozorna. Poza tym alkohol sprzyja utracie płynów. Podobnie działają napoje z kofeiną, dlatego nie gaśmy pragnienia colą czy mrożoną kawą.

Więcej porad przeczytasz w środę w magazynie "Tylko Zdrowie".