Beata Janowska: Niedawno ukazała się wasza książka o modzie oraz obyczajach XIX-wiecznych klas wyższych, w której dzięki ogromnej liczbie ilustracji i cytatów prawie naocznie oglądamy wytworne towarzystwo. Stojąca u progu XIX w. rewolucja francuska tępiła arystokrację, ale też zmieniła sposób jej ubierania się. Gorsety poszły w kąt, krój sukni zmienił się zasadniczo, a kobiety z niespotykaną wcześniej odwagą zaczęły pokazywać ciało.

Joanna Dobkowska: Pod koniec XVIII w. kulturę porewolucyjną budowano na podstawie antyku, odwołując się do politycznych, artystycznych i moralnych wzorów republiki rzymskiej. Dotyczyło to także mody, kobiety owijały się w zwiewne, półprzezroczyste draperie na wzór greckich bogiń, panowie przyrównywali się do Brutusa czy Marka Antoniusza.

Po dojściu do władzy w listopadzie 1799 r. Napoleon rozciągnął kontrolę na prawie wszystkie dziedziny życia, w tym na modę. W prawie znalazł się zapis zakazujący kobietom noszenia męskich spodni, co w trakcie i po rewolucji nie było takie rzadkie. Jednocześnie Bonaparte chciał mieć dwór pełen przepychu, tak by jak w lustrze odbijała się w nim potęga jego i Francji.

J.D.: Na rozkaz Napoleona (wspierającego w ten sposób przemysł jedwabniczy w Lyonie), suknie dworskie szyto z jedwabiu, czyli materiału cięższego niż muślin. To oznaczało, że ubiór kobiecy przestał być luźno spiętą czy ledwo zszytą draperią, szyto staniki, rękawy, zachowując właściwą dla antyku linię kolumny i wysoką talię.

Po 1815 r., czyli po ostatecznym upadku Napoleona, wzorowana na antyku suknia nie poszła całkiem do lamusa.

J.D.: Nie, ale co roku talia znajdowała się trochę niżej i trwała powolna ewolucja, by ok. 1825 r. ponownie zaczął obowiązywać archetypowy wizerunek sylwetki kobiety, czyli klepsydra. Oznaczało to powrót do gorsetu, bo żeby podkreślić talię, najlepiej ją ścisnąć, jak wiadomo odchudzanie nie zawsze przynosi pożądane rezultaty. Jednocześnie aby osiągnąć efekt wąskiej talii, poszerzano spódnicę i rozbudowywano rękawy.

Na prawie stulecie gorset ponownie stał się koniecznym i niewygodnym elementem garderoby.

J.W.: XIX-wieczne gorsety usztywniano fiszbinami lub stalowymi bryklami, które wsuwano w obszywane tkaniną tunele, zabezpieczając w ten sposób ciało przed poranieniem. Maria Konopnicka opisuje, jak to w Szwajcarii wsiadała wraz z tłumem na statek, a ścisk był taki, że myślała, iż pękło jej żebro. Na szczęście pękła tylko brykla.

Panowie też nosili gorsety?

J.D.: Tak, żeby mieć lepszą sylwetkę, ukryć brzuch i - jak się wtedy uważało - by chronić kręgosłup podczas jazdy konnej. Znanym zwolennikiem gorsetu był car Mikołaj I (1796-1855), ale na licznych portretach widać, że w XIX w. gorsety nosiło wielu wojskowych.

Nosiło się je przez cały dzień czy tylko wtedy, gdy trzeba było się pokazać i korzystnie wypaść?

J.W.: Dama nie mogła się pokazać publicznie bez gorsetu, nawet w domu, jeśli przyjmowała gości. Natomiast gdy czuła się niedysponowana i nikt jej nie odwiedzał, mogła włożyć wygodną suknie domową, bez gorsetu.

Na portretach damy wyglądają świetnie, ale po to zamawia się konterfekt, aby na nim dobrze wyglądać. Fotografię trudniej oszukać.

J.D.: Kobiety szybko zostawały matkami, rodziły wielokrotnie i wiele z nich tyło. Wprawdzie nadal nosiły gorsety, ale będąc w pewnym wieku już go tak mocno nie sznurowały. Matrony, a wtedy za takie uważało się kobiety będące już w okolicach trzydziestki, lubiły różnego rodzaju szale, narzutki. Choć wąska talia pozostawała kanonem urody, to jednak często już po urodzeniu pierwszego dziecka kobieta przestawała się ściskać. Nikt nie wymagał od matron talii osy, wąską talię musiała mieć panna na wydaniu.

W swej książce cytujecie listy, pamiętniki, pisma kobiece i porady wychowawcze. Wynika z nich, że kobieta idealna z bezgranicznym oddaniem winna się zajmować mężem, domem i dziećmi. Czy noszenie sztywnych gorsetów nie przeczyło trochę takiej wizją kobiecości?

J.D.: Gorset symbolizował kobietę uczciwą, akceptującą narzucone przez społeczeństwo granice, których się nie przekracza. XIX-wieczna niewiasta nie powinna czuć się swobodnie, bo zdaniem wielu współczesnych źle by się to skończyło dla niej, a nawet dla całego społeczeństwa. Od wczesnego dzieciństwa uczone kobiety, że muszą się ograniczać i przedkładać potrzeby innych nad swoje pragnienia, że mają się dostosowywać do wymagań otoczenia.

Z powodu zniekształceń spowodowanych przez gorset kobiety częściej jednak umierały przy porodach.

J.D.: Nie tylko dlatego. Eliza Krasińska całą ciążę przesiedziała w zamkniętym pokoju, żeby jej powietrze nie zaszkodziło. Kobieta w widocznej ciąży nie powinna wychodzić na ulicę, ponieważ uchodziło to za nieprzyzwoitość. Z tego samego powodu nie mogła przyjmować gości i pokazywała się tylko najbliższej rodzinie. Większość czasu spędzała w niewietrzonym pokoju, wśród kotar pełnych kurzu. Jak przejedzona, niedotleniona, znudzona i sfrustrowana, pozbawiona ruchu kobieta miała sprawnie urodzić dziecko?

Po zdjęciu gorsetu ciało kobiety mogło wyglądać nieszczególnie: tłuszcz przepychany latami ku dolnym partiom, wiotkie mięśnie. Czy nikt im nie mówił, że noszenie gorsetu jest niezdrowe?

J.D.: Krzyczano o tym już w połowie XIX w., a może i wcześniej. Bezskutecznie. Teraz też nikt nas nie zmusza do chodzenia w szpilkach, a wiadomo, że nie jest to najzdrowsze obuwie. Poza tym w XIX w. przyzwoita kobieta nigdy nie pokazywała się mężowi bez koszuli, w sypialni panowała ciemność, więc komu to przeszkadzało? Nie oglądały siebie nago, nawet myły się w bieliźnie. Od rozbierania się były kokoty i to one dbały o sylwetkę. Czytałam o koszuli nocnej z otworami w stosownych dla prokreacji miejscach, wokół których biegł haft z napisem: "Jezus, Maria, Józef".

Cały rozmowa w poniedziałkowej "AleHistorii", dodatku do "Gazety Wyborczej"

Znajdziesz nas na Twitterze, Google+ i Instagramie
Jesteśmy też na Facebooku. Dołącz do nas i dziel się opiniami.
Czekamy na Wasze listy: listy@wyborcza.pl



REGULAMIN użytkownika "Gazety Wyborczej">>>

Szanowni Państwo, kontynuujemy prace nad systemem komentarzy i ich ocen. Wspólnie możemy sprawić, że nasze forum będzie miejscem przyjaznym i wolnym od agresji.

Pomóżcie nam:
- nie dyskutujcie z trollami
- jeśli widzicie komentarze, które powinny być skasowane -- zgłoście je moderatorowi poprzez kliknięcie kosza przy wpisie.
- wpisy i uwagi do systemu moderacji przysyłajcie mailem na adres forum@wyborcza.pl

Dziękujemy.