Albo nieszczęśliwą? Do naszej redakcji przychodzi wiele listów od ludzi, którzy twierdzą, że w liczbach jest ukryty jakiś sens i gdyby go tylko odszyfrować, to odkrylibyśmy tajemnicę Wszechświata. Czymkolwiek ta tajemnica jest.

Polub nas na Facebooku

Ta fascynacja liczbami sięga bardzo dawnych czasów, od kiedy tylko ludzie nauczyli się pisać i liczyć. W VI wieku p.n.e. w Krotonie, greckiej kolonii na południu Italii, pod przywództwem Pitagorasa - postaci na wpół legendarnej - powstała religijno-naukowa sekta, w której panował kult liczb.

Dla Pitagorejczyków każda liczba miała swoje symboliczne znaczenie, np. 5 oznaczała własności ciał fizycznych, 6 - życie, 7 - ducha, 8 - miłość, 9 - roztropność i sprawiedliwość. 10 była doskonała i święta, gdyż symbolizowała strukturę całego świata, co rozumiano następująco: 1 określa punkt, 2 - jednowymiarowy odcinek (połączenie dwóch punktów), 3 - dwuwymiarową figurę, 4 - przestrzenną bryłę, z czego dostajemy równość 1 + 2 + 3 + 4 = 10. Jedynka to była monada, niepodzielna jednostka, z której powstawały wszystkie inne - symbolizowała także środek Wszechświata.

Niewątpliwie do symbolicznego znaczenia liczb przyczyniło się to, że niektóre narody wpadły na pomysł oznaczania liczb za pomocą liter swojego alfabetu. Zrobili tak Grecy i Żydzi, którzy taką numeracją alfabetyczną posługują się do dziś. A gdy te same znaki używane są do zapisywania słów i liczb, to każdemu słowu, a nawet zdaniu, można w sposób naturalny przypisać jego wartość liczbową - sumując liczby odpowiadające literom bądź odczytując cały wyraz jako liczbę.

Nie przez przypadek czasowniki "liczyć" i "opowiadać" mają w wielu, nawet odległych etymologicznie językach, ten sam rdzeń: compter i conter - po francusku, zahlen i erzahlen - po niemiecku, tellen i vertellen - po holendersku, contare i contar - po włosku, hiszpańsku i portugalsku.

Zobacz też: Prawo Benforda. Jedynka jako narzędzie do wykrywania manipulacji

Znajdziesz nas na Twitterze , Google+ i Instagramie

 

Jesteśmy też na Facebooku. Dołącz do nas i dziel się opiniami.

 

Czekamy na Wasze listy: listy@wyborcza.pl