Polub nas na Facebooku



Gdy w wieczór wyborczy największą sensacją był wysoki wynik Pawła Kukiza, a dwa dni później - ponadpięćdziesięcioprocentowe poparcie wśród Polaków w Wielkiej Brytanii, oni się dziwili, że kogoś to dziwi. Bo przecież myśleli, że politycy już dawno się zorientowali, jak mało są przekonujący w swoich walkach o nie wiadomo co. Że od dawna było wiadomo, że ani PO, ani PiS tak naprawdę nie zależy na wielkich zmianach. Że od dawna dali do zrozumienia, że mają już dosyć stagnacji obecnych rządzących albo straszenia, że "przyjdzie PiS i nas zje". 

Wyborcy Pawła Kukiza podkreślają jednak, że ich frustracja nie leży tam, gdzie politycy myślą, że leży. - Telewizyjni komentatorzy prześcigali się w twierdzeniach, że ponad te ponad trzy miliony wyborców Kukiza to ludzie, którym w życiu nie wyszło. Mam dobrą pracę, niezłe perspektywy na przyszłość, udało mi się w życiu - mówi jeden z naszych bohaterów. - Dlatego uwierzyłem, że taka zmiana też się może udać.

***

Karol Kuhn, dyrektor Biura Zarządu Stowarzyszenia Wolnego Słowa (zakładali je m.in. Jan Nowak-Jeziorański i Bronisław Komorowski), które wspiera działaczy opozycji z czasów PRL: W drugiej turze na pewno pójdę głosować. To jedno z nielicznych praw, jakie mam, więc zawsze z niego korzystam. Skłaniam się bardziej w stronę Dudy. Mam nadzieję, że po wygranej powie: "Jarosław, szanuję cię, ale spierdalaj. Idź, zajmij się PiS-em". Boję się tylko, żeby nie był zaściankowy.

Platformie wydaje się, że rządzi bydłem. Siostra dostała ofertę pracy w służbie zdrowia za tysiąc sto na rękę. Musiała emigrować do Belgii. A prawda jest taka, że w razie wojny to zwykli Polacy chwycą za broń. Uświadomiłem to sobie, oglądając na YouTube filmik "Instrukcja na wypadek wojny": Komorowski w samolot, rząd w samolot, a walczyć idą kasjerzy z Biedronki.

***

Krystian (nazwisko do wiadomości redakcji), doktorant na UW

Zawsze głosowałem na PO, ale wybrałem Kukiza, żeby doprowadzić do II tury. Komorowski potrafił roztrwonić w krótkim czasie 30 procent poparcia. Nieudolny - to słowo najlepiej określa stan rzeczy.

Wybrałem Kukiza, bo chyba ma kodeks moralny najbliższy mojemu. To wszystko nie znaczy, że byłby dobrym prezydentem. Owszem, wesprę go w wyborach parlamentarnych, ale nie widzę go w pałacu. Po prostu wyraziłem sprzeciw. Co zrobię w drugiej turze? Waham się. Z Dudą nie jest mi po drodze światopoglądowo, a Komorowski nie nadaje się... Ale jak z panią rozmawiam i słyszę siebie, to jestem coraz bardziej przeciw Komorowskiemu. Więc chyba jednak Duda.

***

Piotr Jedliński, 50 lat, wykształcenie średnie, prowadzi małą firmę

To pierwszy raz, kiedy kandydat PO nie dostał mojego głosu. I nie, nie głosowałem przeciw. Nigdy nie wybieram mniejszego zła, tylko większe dobro. Tego, z kim mi po drodze.

Dlaczego Kukiz? Ja go nawet nie lubię. I uważam, że nie mógłby sprawować urzędu, skoro jest przeciwnikiem tworzenia jakichkolwiek struktur. Oddałem na niego głos tylko dlatego, że jako trybun ludowy ujawnił skalę niezadowolenia. A i to nie do końca, te 20 procent to tylko ułamek, bo jest jeszcze ta większość, która w ogóle nie poszła do wyborów myśląc, że to nic nie zmieni. W drugiej turze? Komorowski. Nie dlatego, że boję się PiS-u, tylko nie podzielam ich widzenia świata. Są zbyt ideologiczni.

***

Sławomir Piechota, inżynier

W wyborach parlamentarnych zawsze głosowałem na SLD, w prezydenckich w 2005 roku na Marka Borowskiego, w drugiej turze na Lecha Kaczyńskiego, przeciwko Tuskowi. W 2010 roku najpierw na Grzegorza Napieralskiego, potem na Jarosława Kaczyńskiego, żeby nie było monowładzy PO.

JOW-y? Popieram. Może umacniają dwupartyjność, ale na początku coś zmienią. A obecny system sprawia, że w Sejmie lądują od lat ci sami ludzie. Nieważne, co przeskrobali w poprzednich kadencjach - partie obsadzają ich na pierwszych miejscach list.

W drugiej turze oddam głos "przeciw". Kandydat PiS jest po prostu Jarosławem Kaczyńskim w masce. Ale nie mam wyboru, zagłosuję przeciw kompromitującego nas na każdym kroku Bronisławowi Komorowskiemu.

***

Błażej Błaszczak, informatyk

To nie jest tak, że Paweł Kukiz jest dla mnie wyjątkowo ważny. Nawet kiedyś go nie lubiłem, bo wydawał mi się oszołomem. Przekonał mnie pasją, szczerością do bólu i bezkompromisowością. Dzisiejszą władzę widzę jako neoarystokrację, żyjącą w odrealnionym świecie. Polityka ma niewiele ze wspólnego ze służbą obywatelską, to intratna posada. Scena jest zabetonowana, PiS jest takie samo jak PO, tylko szyld inny. A Kukiz jako jedyny postuluje, by oddać państwo obywatelom. W drugiej turze oddam nieważny głos.

Znajdziesz nas na Twitterze, Google+ i Instagramie
Jesteśmy też na Facebooku. Dołącz do nas i dziel się opiniami.
Czekamy na Wasze listy: listy@wyborcza.pl