Trzech chłopaków od godziny rozwija własne gospodarstwa rolne. Tzn. przy kawiarnianym stoliku grają w niezwykle popularną i skomplikowaną grę planszową "Agricola", której zasady to tuzin stron maczkiem. Przyszli na dwie godziny, bo tyle mają dziś wolnego w seminarium duchownym ("Wciągnął nas kolega z liceum, zresztą ateista" - mówią).

Działający od roku krakowski Hex odkryli niedawno i wpadają w dni powszednie. W weekendy bowiem stolik tutaj trzeba zamówić z tygodniowym wyprzedzeniem, a handel rezerwacjami przenosił się na Gumtree, w końcu kawiarnia zaczęła zarządzać stolikami przez aplikację na Facebooku. Regularnie spotykają się tu Trochę Nałogowi Testerzy, czyli grupa, która na zlecenie wydawnictw testuje prototypy gier. Obywają się też m.in. wielogodzinne turnieje z nagrodami, np. "Gry o tron" organizowane z HBO.

Kości zostały rzucone. Codziennie

W "gry bez prądu" gra już cała Polska. W Warszawie np. na stadionie, gdzie odbywa się festiwal "Planszówki na Narodowym", Poznań zaprasza na festiwal GRAnat (hasło: "Z nami się rozerwiesz"), Trójmiasto ma m.in. Plansze (Oliwską, Sopocką, Gdyńską), w Gliwicach dwa razy w roku odbywa się najstarszy w Polsce festiwal Pionek. Za dwa tygodnie w Lublinie swoje własne miejsce otworzy Fabryka Gier Historycznych. W śląskim Radzionkowie działa mobilna biblioteka gier, która objeżdża szkoły, domy kultury i domy dziecka w całej okolicy.
Skąd powrót do gier planszowych? W co gramy? Dlaczego tak gry planszowe lubimy? Czytaj jutro w "Wyborczej"

Znajdziesz nas na Twitterze, Google+ i Instagramie
Jesteśmy też na Facebooku. Dołącz do nas i dziel się opiniami.
Czekamy na Wasze listy: listy@wyborcza.pl