Polskie prawo pracy zagadnieniami równego traktowania bez względu na płeć czy wiek pracowników zajęło się niedawno. W chwili przystąpienia Polski do Unii Europejskiej, czyli w 2004 r., do kodeksu pracy dodano rozdział o równym traktowaniu w zatrudnieniu (IIa). To w nim zawarto definicje dyskryminacji czy molestowania seksualnego oraz pojęcie mobbingu. (Wcześniej roszczeń z tego tytułu można było dochodzić z mocy prawa cywilnego i karnego).

Samo molestowanie, czasami błędnie uważane za flirt, to forma dyskryminacji ze względu na płeć. Na szczęście nie jest częstym zjawiskiem. Choć z pewnością nie wszystkie przypadki udaje się ujawnić.

Dobrze to wie pani Adrianna; ma 32 lata i jest handlowcem. W zeszłym roku wpadła w oko nowemu kierownikowi sprzedaży. - Zaczęło się od niegroźnych uwag, np. że dobrze wyglądam. Było to męczące, ale jednak akceptowalne - opowiada pani Adrianna. Z czasem jednak zachowanie szefa przestało takie być.

Wreszcie dostała ultimatum: albo kilka spotkań, albo zmiana pracy. - Niby w żartach dowiedziałam się, że od kolejnego miesiąca mogę wykonywać swoje obowiązki w dwóch województwach na wschodzie kraju. A to oznaczałoby odebranie mi najlepszych klientów i przełożyło się na znacznie niższą pensję - opowiada.

Przyznaje, że sprawy nigdzie nie zgłaszała, bo nie miała w ogóle pojęcia, gdzie szukać pomocy. W duchu liczyła na to, że problem "rozwiąże się sam".

Na szczęście dla naszej rozmówczyni jej szef bardziej skupiał się na garderobie pracownic niż na wynikach finansowych. Został więc zwolniony.

Przypadek pani Adrianny nigdy nie ujrzałby jednak światła dziennego, gdyby nie list, który napisała do naszej redakcji.

Czym jest molestowanie? Gdzie szukać pomocy? Na co może liczyć molestowany pracownik przed sądem? - jutro w "Wyborczej"

Znajdziesz nas na Twitterze, Google+ i Instagramie
Jesteśmy też na Facebooku. Dołącz do nas i dziel się opiniami.
Czekamy na Wasze listy: listy@wyborcza.pl