Pięcioletni Zachar mieszka w Brześciu na Białorusi i jeszcze nie potrafi czytać ani pisać. W walce o laptop rodziców zwykle przegrywa ze starszym o pięć lat bratem, dlatego sporą część wolnego czasu spędza z Lego. Jego pudło mieści klocki z siedmiu różnych zestawów, ale co to były za zestawy, mgliście pamiętają tylko dorośli, którzy je kupowali. Instrukcje dawno zostały zgubione, dlatego z klocków codziennie powstaje coś nowego. Pomocnikiem jest tablet rodziców. Zachar włącza YouTube'a i zadaje mu pytania. Czasem naprawdę długie: "Jak zrobić z Lego policyjną furgonetkę ze skazańcem i motocyklem, i ciężarówkę z łódką i helikopter?".

Po sekundzie największy na świecie serwis wideo wypluwa dziesiątki, jeśli nie setki filmików instruktażowych nakręconych przez fanów Lego z całego świata. Nie wszystkie pasują, ale zwykle Zachar znajduje to, czego szukał, albo coś zbliżonego do jego wizji. Zaczyna się budowa.

Cyfra zżera wszystko

Złożenie wozu strażackiego z ponad 300 prawdziwych klocków zajmuje pięciolatkowi 3-4 godziny. W tym samym czasie na smartfonie rodziców można co najmniej kilkadziesiąt razy przejechać się bolidem w wyścigu, nasiekać owoców japońskim mieczem albo porzucać kolorowymi ptakami, niszcząc budowle. Wygrać, przegrać i wziąć rewanż. Zdobyć punkty, wirtualne medale albo nalepki. A na koniec jeszcze poinformować świat o swoich dokonaniach na Facebooku, Twitterze, Snapchacie albo Instagramie. Cyfrowe gry pożerają pozostałe także z powodu barier towarzyszących zabawie w realnym świecie - do gry w prawdziwą piłkę trzeba jeszcze skrzyknąć grupę i znaleźć boisko.

***

Cyfrowa zabawa jest szybsza od tradycyjnej, oferuje znacznie więcej bodźców i natychmiastową nagrodę. Dlatego współczesne dzieci spędzają z klasycznymi zabawkami dużo mniej czasu, niż spędzali ich rodzice. Co więcej, ten czas ciągle się kurczy. Główni konsumenci Lego - dzieci w wieku 5-12 lat - siedzą w sieci po kilka godzin dziennie.
Jak Lego chce połączyć dwa światy - tradycyjny i cyfrowy? Gdzie będzie szukało nowych szans? Czytaj jutro w "Wyborczej"

Znajdziesz nas na Twitterze, Google+ i Instagramie
Jesteśmy też na Facebooku. Dołącz do nas i dziel się opiniami.
Czekamy na Wasze listy: listy@wyborcza.pl