AGATA KONDZIŃSKA: Jak pani ocenia działania sztabu przeciwnika?

BEATA SZYDŁO: A jest jakiś sztab? Nie dostrzegam kampanii z tamtej strony poza rytualnymi działaniami, które prezydent zawsze wykonuje. Poparcie 29 prezydentów było dla mnie co najmniej kuriozalne, bo to jest to zlepienie się establishmentu władzy. To nie prezydenci miast mają mieć swojego prezydenta, tylko Polacy. Zastanawiam się, o co tam chodzi w sztabie Komorowskiego. Są plotki, że komuś w PO zależy na słabym wyniku prezydenta, żeby nie wygrał w I turze, bo to go umocni i stanie się głównym rozgrywającym w partii. PO miałaby wewnętrzny kłopot.

Są też plotki, że dobry wynik umocni Andrzeja Dudę. I może wtedy prezes powinien wskazać go na premiera?

W PiS co jakiś czas pojawiają się opowieści o delfinie ojcobójcy, co jest dość zabawne. Andrzej będzie prezydentem Rzeczypospolitej. A premierem - Jarosław Kaczyński. Czytałam bzdury, że podupadł na zdrowiu. A już to, że słodzi ogromną ilością cukru herbatę, jest wyssane z palca. Wiele herbat wypiłam z Jarosławem Kaczyńskim, on nie słodzi w ogóle.

Czy dojrzała partia nie powinna mieć planu B na wypadek zmiany lidera?

My nie mamy takiego problemu, jaki miała PO, że zniknął Tusk i okazało się, że jest plaża.

Okazało się, że jest Ewa Kopacz.

Którą w tej chwili ratuje w sposób dramatyczny i histeryczny Michał Kamiński. Projekt Kopacz nie wypalił. Nie było przygotowanych kadr. My jesteśmy drużyną, jest w niej pierwszy zespół, który gra, jest jeden kapitan i jest też ławka rezerwowa. Mamy zaplecze eksperckie, ruchy społeczne.

Dlaczego Andrzej Duda nie osiąga poparcia PiS? Czy PiS zawiodło się na Orbanie? Wywiad z Beatą Szydło w środę w "Polityce Ekstra" w "Gazecie Wyborczej".