Agnieszka Kublik: Ile zdaniem przeciętnego Polaka powinien zarabiać w Polsce profesor?

Prof. Henryk Domański: Tak około 8,5 tys. zł miesięcznie, czyli nieco więcej niż się przeciętnemu Polakowi wydaje, że zarabia. To sytuuje profesora gdzieś w środku skali, za biznesmenem, ministrem, dyrektorem i adwokatem. I taka hierarchia zarobków wydaje się Polakom sprawiedliwa.

W rankingu prestiżu zawodów to profesor jest na szczycie.

- Tak, bo wykonuje zawód, który zasługuje na wysoką estymę, prestiż. Prestiż to kategoria psychologiczna. Profesor uniwersytetu ma w opinii ogółu wiedzę, którą trudno zdobyć, to lata nauki, zdolności, z którymi czasami się trzeba urodzić. Ale to wcale nie znaczy, że profesor miałby uzyskiwać wyższe zarobki od dyrektora wielkiej firmy czy ministra. Bo chociaż ma wysokie kwalifikacje, nieosiągalne dla przeciętnego obywatela, i dokonuje odkryć naukowych, to wielki biznes daje pracę, inwestuje, jego działalność napędza gospodarkę i sukcesy w biznesie wymagają talentu. A z tego korzystamy wszyscy, od tego rośnie PKB. Więc z tych wszystkich istotnych powodów biznesmen powinien najwięcej zarabiać, bo gdyby mu to odebrać, odbiłoby się to na naszej kieszeni i nie byłoby sprawiedliwe. To rozminięcie się hierarchii prestiżu i zarobków jest znane od czasów Maksa Webera - ludzie kierują się innymi normami sprawiedliwej dystrybucji dóbr w przypadku zarobków, a innymi w przypadku prestiżu. W przypadku profesora czy lekarza najważniejszym wyznacznikiem wysokiego prestiżu jest kryterium zastępowalności: rzecz jasna trudniej o dobrego profesora uniwersytetu niż o sprzątaczkę. Chociaż oczywiście sprzątaczka też jest ważna, bo bez niej przestałyby funkcjonować instytucje i urzędy.

Co uważamy za sprawiedliwe zarobki? Czy akceptujemy nierówności dochodów? Więcej w rozmowie z prof. Henrykiem Domańskim w poniedziałek w "Gazecie Wyborczej".