Internetowe forum dla uczniów. Gimnazjalistka zwraca się do użytkowników z prośbą o pomoc: "Mam napisać list do ludożerców, którego adresatem będą moim rówieśnicy". W kilku zdaniach tłumaczy, że akurat nie ma na to czasu, a praca jest potrzebna na jutro. Liczy, że ktoś napisze ją za nią, a swoją prośbę kończy "tylko nie przepisujcie z internetu".

Pewnie to samo zdanie usłyszała od nauczyciela, który już musiał wiedzieć, że po uczniowskich portalach krąży kilkadziesiąt wersji listu na podstawie tekstu Tadeusza Różewicza. O plagiat nietrudno. Prac do skopiowania z pewnością wystarczyłoby dla całej klasy.

Właśnie z tego powodu są nauczyciele, którzy przestali już zadawać do domu wypracowania. Np. Anita Racka-Gozdek, która uczy w gimnazjum: - Moi uczniowie piszą wypracowania tylko na lekcjach. Ci, którym zależy, mogą ćwiczyć też w domu i ja później te prace sprawdzam. To poważne podejście. A im bliżej egzaminów, tym tych prac powstaje więcej. Niektóre szkoły walczą obecnie z plagiatami na własną rękę. Np. jedna ze szczecińskich szkół średnich sformułowała "zasady postępowania w sytuacji łamania praw autorskich i niesamodzielnej pracy uczniów". Zakładają m.in., że uczeń, który popełnia plagiat, otrzymuje ocenę niedostateczną, pisze powtórnie pracę, a dyrektor udziela mu nagany w obecności rodziców. Nim jednak pociągnie się ucznia do odpowiedzialności, trzeba przyłapać go na gorącym uczynku. W tym już wkrótce pomoże nauczycielom specjalne oprogramowanie.
O walce ze szkolnymi plagiatami czytaj w poniedziałek w "Gazecie Wyborczej".

Justyna Suchecka: Interesują Cię tematy związane z edukacją? Lubisz o nich czytać i dyskutować? Zapraszam na mój profil na Facebooku!