Nic dziwnego, że "Dieta 8-godzinna" też osiągnęła status bestsellera dziennika "New York Times". I że spodobała się mężczyznom, z których większość nie lubi liczyć kalorii i gotować według dietetycznej rozpiski.

Dieta 8-godzinna, która w wersji książkowej właśnie dotarła do Polski, obala aż trzy filary dietetyki, i robi to przekonująco, bazując na najnowszych badaniach naukowych.

Pierwszy dogmat głosi, że najważniejszym posiłkiem dnia jest śniadanie - że powinno być obfite i pełne zdrowych tłuszczów, żeby dolać wartościowe paliwo do osuszonego nocnym postem baku. Autorzy książki przekonują, że niekoniecznie tak jest! A więc wszyscy, którzy wychodzą rano bez śniadania - dotąd szykanowani i pokazywani palcem - mogą odetchnąć! A ci, którzy opychali się jajkami na bekonie mimo porannego braku apetytu, no cóż. Według Zinczenki i drugiego autora książki Petera Moore'a (dziennikarz "Men's Health") daliście się nabrać.

Druga "prawda" dotyczy kolacji. Wiele osób powtarza, że po 18 nie powinno się jeść, ale dietetycy dwoili się i troili, by ten rzekomy mit z obiegowej opinii wyrugować. Gdy pójdziemy do dietetyka, z dużym prawdopodobieństwem doradzi nam kolację dwie-trzy godziny przed snem, co dla nocnych marków może oznaczać nawet godzinę 23. Jednak autorzy książki przypominają, że organizm, zasypiając, wyłącza jak przyciskiem "off" życiowe funkcje, wydajność procesów trawiennych spada znacząco - pokarm zalega w jelitach, powodując wzdęcia.

Trzeci filar: ruch! Na AWF-ie uczą złotej zasady "3 razy 30 razy 130". Co to znaczy? Że optymalny dla zdrowia i szczupłego ciała wysiłek fizyczny to trzy razy w tygodniu 30-minutowy trening przy tętnie ok. 130 uderzeń serca na minutę. A co na to mówią Zinczenko i Moore - przypomnijmy - redaktorzy z "Men's Health"? "Dla rozruszania metabolizmu wystarczy osiem minut prostego rozruchu przed śniadaniem". I nie musi to być wyciskający siódme poty cross-fit ani długie biegi - wystarczą wymachy rąk i nóg, taniec lub spacer do sklepu. Podoba mi się to i na pewno ten pomysł zjedna sobie rzeszę zwolenników. Kto chce się bardziej przyłożyć, znajdzie w książce trzy 8-minutowe treningi.

Zasady diety 8-godzinnej

* Jesz przez 8 godzin. Czyli od 12 do 20, od 9 do 17, od 11 do 19...

* Przez 16 godzin nie jesz! Pijesz dużo wody i herbatę bez cukru (ewentualnie).

* Pijesz kawę lub herbatę po przebudzeniu. Pomagają opóźnić śniadanie (a tym samym kolację).

* Jesz do pięciu posiłków dziennie. W dowolnych odstępach czasu.

* Możesz jeść to, co zwykle, ale staraj się nie obżerać i wybierać zdrowe rzeczy.

* Nie musisz trzymać się zasady 8/16 codziennie. Autorzy diety obiecują efekty nawet przy stosowaniu jej tylko trzy razy w tygodniu.

Historia sukcesu

Kongresmen Billy Long (z Partii Republikańskiej) zrzucił 10 kg w sześć tygodni. Wzrost: 185 cm, waga przed dietą: 143 kg.

Long od zawsze miał wilczy apetyt, ale gdy jako nastolatek grał w futbol i koszykówkę, udawało mu się utrzymać wagę w ryzach. Dzięki diecie 8-godzinnej przestał podjadać ciastka i żółty ser wieczorami. Jak mówi - podobało mu się, że nie musi myśleć o pięciu małych posiłkach jak przy innych dietach i że może po prostu zamówić w restauracji to co wszyscy.

Co się więc zmieniło? Long zmniejszył wielkość zjadanych porcji i przestał jeść po godz. 20. - To tylko kwestia przestawienia się - mówi. - Dziś łatwiej mi wstawać z krzesła, wsiadać do samolotu i wysiadać z niego. Wszystko jest łatwiejsze, mam więcej energii. Uważam, że to dieta doskonała.

O diecie 8-godzinnej czytajcie w środę, w magazynie "Tylko Zdrowie"