Miguel de Cervantes y Saavedra jest dla Hiszpanów tym, kim dla Włochów był Dante a dla Anglików Szekspir. Jest patriarchą hiszpańskiej literatury, a jego dwutomowe przygody błędnego rycerza Don Kichota należą do światowego kanonu literackiego. Choć miejsce jego pochówku w maleńkiej kapliczce barokowego klasztoru karmelitek bosych Trinitarias w historycznym centrum Madrytu było znane, przez 400 lat nikt nie zadał sobie trudu, by się co do tego upewnić. Kiedy pisarz zmarł w kwietniu 1616 r., jego Don Quijote był już wydany, także we Włoszech czy Niderlandach, ale autor nie był ani sławny, ani bogaty. Ówczesne sławy - dramatopisarz Lope de Vega czy poeta Luis de Gongora - nie mieli go w wielkim poważaniu.

Cervantes zmarł w wieku 69 lat, pochowano go w habicie braci franciszkanów, do których należał, w kapliczce zakonnej Sióstr Trójcy Świętej przy ulicy Las Huertas w Madrycie, gdzie, po sąsiedzku, mieszkał w ostatnich latach przed śmiercią. Kapliczka została powiększona w 1673 r., ale nigdy nie została zburzona czy splądrowana. Podziemne krypty kryją najprawdopodobniej do 25 szczątków sióstr zakonnych, kapelanów, pisarza, jego zmarłej kilka lat po nim żony a także córki Lope de Vegi, Mariany - nigdy nie były przenoszone. Naukowcom pod wodzą wybitnego historyka Fernando Prado daje to niemal pewność, że kości pisarza spoczywają gdzieś tam, na obszarze nie większym niż 300 m kw. Jednym problemem może być ich zlokalizowanie i identyfikacja.

Czemu Hiszpanie zaczęli poszukiwania Cervantesa? A jeśli go znajdą, to jak uda im się go zidentyfikować? Czytaj w piątek w "Gazecie Wyborczej"