Z raportu komisji, która badała tamten incydent wynika, że samoloty znalazły się na kursie kolizyjnym, bo polska załoga nie wykonała polecenia wieży i za bardzo obniżyła lot. Kapitan rządowej maszyny twierdził potem, że to kontrola lotów kazała mu zejść na poziom FL 110 (11 000 stóp). Tymczasem z przeanalizowanych przez komisję nagrań rozmów wynika, że polecenie brzmiało jasno: obniż pułap na FL 150 (15 000 stóp). Co więcej załoga potwierdziła je, powtarzając wartość.

Z ustaleń komisji wynika również, że słyszalność była wtedy dobra, i że w tym czasie żaden inny samolot nie dostał polecenia zejścia na poziom FL 110. Jedyne wyjaśnienie jakie przyszło do głowy ekspertom, to to, że piloci w jakiś niezrozumiały sposób zinterpretowali polecenie "Hello (Tu-154M) Zurich Arrival turn left heading one five zero vectors one four speed two one zero".

Więcej przeczytasz na stronie Radia TOK FM