Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Agnieszka Kublik: - Podczas wczorajszej ekshumacji w Gdańsku ciała z grobu Anny Walentynowicz i dzisiejszej na warszawskich Powązkach doszło do przepychanek. Pod bramą Cmentarza Powązkowskiego w Warszawie pikietowało kilkudziesięciu członków klubów "Gazety Polskiej", trzymali transparenty: "Żądamy prawdy" i "Smoleńsk - nie pozwolimy zakłamać prawdy".

Paweł Deresz, mąż posłanki SLD, która zginęła w katastrofie pod Smoleńskiem: - To polityczni awanturnicy. Każda wątpliwość dotycząca ofiar katastrofy powinna zostać wyjaśniona, ale nie w świetle kamer telewizyjnych i politycznej awantury, którą na cmentarzu wywołała pani Anna Fotyga. Jej uśmiech towarzyszący wizycie na cmentarzu był dowodem, że jej nie chodziło o skupienie, modlitwę czy chwilę ciszy, a o wywołanie awantury politycznej.

Swoją drogą dziwię się, że ci polityczni awanturnicy nie domagają się ekshumacji zwłok pary prezydenckiej. Jeżeli wierzyć temu, co głosi pan Antoni Macierewicz, to był zamach przede wszystkim na prezydenta. A jeśli tak, to dokładne zbadanie zwłok pary prezydenckiej dałoby odpowiedź, ile jest w tym prawdy.

A może by tej awantury nie było, gdyby posłanki PiS zostały wpuszczone na cmentarz podczas ekshumacji? Dorota Arciszewska - Mielewczyk twierdzi, że chodziło o wartę honorową przy grobie Anny Walentynowicz.

- Byłoby lepiej, gdyby się w ciszy i skupieniu pomodliły, zapaliły znicz i położyły wiązankę kwiatów, a nie przepychały się z policją i doprowadziły do szumu medialnego. To tylko na pierwszy rzut oka sprzyja paniom posłankom, bo tak naprawdę to je kompromituje. Nie słyszałem w ostatnim czasie, by w Sejmie wystąpiły z czymś sensownym. Natomiast widzę, że prowadzą politykę awanturniczą poza Sejmem.

Może awantury nie byłoby, gdyby policja pozwoli im obserwować ekshumację?

- Są jakieś przepisy. Prokuratura i policja starała się ich przestrzegać. Zresztą wcześniej nie starały się o wpisanie na listę osób, które mogły w tym uczestniczyć. Może wtedy byłoby spokojnie. Ale przecież nie o spokój tu chodziło.

I jeszcze Antoni Macierewicz pojawił się dziś pod cmentarzem ...

- Wolę pominąć milczeniem tę żałosną postać.

Kiedy skończy się granie Smoleńskiem?

- Nigdy. To jest jedyna karta, która może utrzymać przy życiu kierujących Prawem i Sprawiedliwością. Na tę kartę wabią swoich zwolenników.