http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jak z tym k... żyć?

Adam Leszczyński
2011-10-10, ostatnia aktualizacja 2011-10-10 09:57

Otumaniony medialną nagonką naród wybrał nierobów z PO i chama Palikota. Destrukcja państwa i wspólnoty narodowej postępuje. Polska staje się krajem quasi-autorytarnym. Jak z tym k... żyć? - przegląd prasy w poniedziałek

Adam Leszczyński
fot. Piotr Bernaś/AG
Adam Leszczyński
Zdania powyżej to składanka z cytatów z komentarzy powyborczych. Te głupstwa trochę usprawiedliwiają emocje - komentarze są pisane na gorąco, bo kiedy pierwsze sondażowe wyniki są znane, jest już późno i gazety trzeba wysyłać do drukarni. Stąd w dzisiejszej porannej prasie sporo perełek, których nikt nie wydrukowałby po chwili zastanowienia.

Ale może przeceniam naszych komentatorów?

"W gruncie rzeczy ludzie całkowicie nie rozumieją sytuacji. I są piekielnie negatywnie nastawieni do wszystkich partii politycznych, wszystkich polityków i mediów. Wykazują wobec nich agresję, a ponadto czują się totalnie manipulowani i są po prostu wściekli" - mówi senator Zbigniew Romaszewski z PiS w "Rzeczpospolitej".

Ten wątek - medialnej manipulacji, "nagonki" - pojawia się w wielu komentarzach publicystów i polityków sympatyzujących, mniej lub bardziej jawnie, z PiS.

Żyjemy w kraju "quasi-autorytarnym" - obwieszcza w "Fakcie" mój ulubiony komentator, Łukasz Warzecha, którego cenię za niezmienną głębię myśli, wdzięk stylu i przenikliwość spojrzenia. "I będzie gorzej, bo kiedy pogarszają się warunki życia - a pogorszą się - władza przykręci śrubę. W takich okolicznościach każda krytyka będzie tłumiona". Według przenikliwego Warzechy "zbliżamy się do dna", a "końcówka kampanii nie miała nic wspólnego z rzeczywistymi osiągnięciami, to była jedna megamanipulacja kompleksami polactwa". Trzeba przyznać: cokolwiek dzieje się w naszej polityce, komentarze Warzechy trzymają stały, wyśrubowany poziom.

"Wygrana Platformy Obywatelskiej w wyborach parlamentarnych to ponury zwiastun" - pisze Małgorzata Rutkowska w "Naszym Dzienniku". "Oznacza, że nie zmieni się kierunek i modus operandi polskiej polityki - nastawiony na destrukcję państwa i wspólnoty narodowej, degradowanie potencjału, jakim wciąż jeszcze dysponujemy. Będzie jeszcze trudniej. Prognostykiem tego jest wynik antyklerykalnego Ruchu Poparcia Palikota (..) Sposób i cel wykreowania tego odrażającego nurtu lumpenpolityki zostanie na pewno dogłębnie zanalizowany."

P. Rutkowska pisze prawie tak dobrze jak Warzecha! Oto moje ulubione zdanie: "Zamiast ambitnych projektów naprawczych możemy być świadkami aktów progresywnych, destruujących tkankę życia publicznego pod płaszczykiem usypiającej retoryki ciepłej wody w kranie."

Powtórzę - "akty progresywne, destruujące pod płaszczykiem ciepłej wody w kranie". Doceńcie państwo wdzięk tej frazy. Ktoś w "Naszym Dzienniku" wypił za dużo? Ale nie mam do nich pretensji: rozpaczali nad losem Ojczyzny i Narodu. Trudno w takiej sytuacji utrzymać pióro w drżącej dłoni.

Rozczarował mnie za to Tomasz Sakiewicz z "Gazety Polskiej Codziennie". O wyborach jest w niej tylko półtorej strony i to, co wydrukowali, pozostaje dość dziwne, nawet jak na standardy GPC.

Sakiewicz komentuje: "Po jednej stronie stanęła oligarchia ekonomiczna i medialna, słabo związana z interesem naszego państwa, po drugiej ludzie wywodzący się zarówno ze środowisk patriotycznych, jak i grupy społeczne dotknięte przez rząd i elity finansowe ograniczaniem ich praw. (...) Ze wstępnych wyników wyborów widać, że obecny układ zaczął się chwiać" - pisze Sakiewicz. Cały komentarz jest sformułowany tak, jakby był pisany w ciemno - jeszcze przed ogłoszeniem wyników wyborów.

Poza tym komentarze są przewidywalne. Napieralski przegrał i odejdzie, Kaczyński przegrał i nie odejdzie, Tusk wygrał, a najbardziej wygrał Palikot. Palikota, oczywiście, nikt nie lubi, i komentatorzy skwapliwie pokazują, jak bardzo się nim brzydzą, bo jest niekulturalny i okropny. Tomasz Kontek o Palikocie w "Fakcie": "Co musiało się stać, że tylu z nas chciało się zagłosować na Palikota? Nie wierzyłem, że tak będzie. I się myliłem. Dziś obudziliśmy się w innej, gorszej Polsce. Wraca pytanie: jak żyć? Jak z tym k... żyć? Nie wierzyłem, że jest wśród nas aż tylu nihilistów, którzy za nic mają pracę, autorytety czy zwyczajną przyzwoitość, a liczy się dla nich tylko hucpa".

Na klasyczne pytanie red. Kontka "jak z tym k... żyć?" - prawie tak dobre jak leninowskie pytanie "co robić", chociaż bardziej akcentujące egzystencjalny wymiar sytuacji - pozwolę sobie odpowiedzieć banalnie: normalnie, panie Tadeuszu. Normalnie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 67 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    183 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':