Pszczelarz amator, pilot samolotu turystycznego i szybowca Harmonijkarz, były premier, europoseł od 2004 r. - momentu gdy Słowenia przystąpiła do Unii Europejskiej - starający się o czwartą kadencję z rzędu. Oto pokaźny dorobek Alojz Peterle.

Spotykamy słoweńskiego polityka na tarasie kawiarni w Lublanie. Kilka dni wcześniej ten chrześcijański demokrata, członek Europejskiej Partii Ludowej, wielkiej partii prawicowej, zyskał sławę podczas ostatniej sesji plenarnej europarlamentu w Strasburgu. „Lojz”, jak nazywają go bliscy, chwycił swój instrument kieszonkowy, by zagrać IX symfonię Beethovena. „Wesołych Świąt Wielkanocnych” - rzucił. Nagrodzono go owacją na stojąco w sali obrad.

Akt desperacji

Jednakże dzisiaj nie rozbrzmiewa „Oda do radości”. Słowenia jest wściekła. Ten niewielki kraj alpejski odwołał się do najwyższego sądu Unii Europejskiej, Trybunału Sprawiedliwości, w sprawie przeciwko swojemu dużemu sąsiadowi - Chorwacji. To akt desperacji. Spróbowano dotąd już wszystkiego, by rozwiązać trwający od wielu lat konflikt - lub prawie wszystkiego, na szczęście nie wojny. Od teraz los Lublany leży w rękach sędziów w Luksemburgu.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej