Niedawny koniec procesu bossa narkotykowego Joaquina Guzmána Loera, znanego jako „El Chapo”, to koniec jego długiej i bogatej kariery. Jego zeznania w Nowym Jorku ujawniły zasady działania zbudowanego przez niego kryminalnego imperium. Jeśli chodzi o skalę działania i wyrafinowanie, to kartel spokojnie mógłby rywalizować z rządami państw i międzynarodowymi firmami.

Po trwającym trzy miesiące procesie 61-latek, który wcześniej aż dwa razy spektakularnie uciekał z więzień, został uznany przez przysięgłych sądu federalnego w Nowym Jorku za winnego dziesięciu zarzucanych mu przestępstw.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej