Sztuka zaangażowana politycznie jest zjawiskiem kontrowersyjnym, ale jest też zjawiskiem potrzebnym, gdyż zmusza artystów do wyjścia poza strefę komfortu i łączy ich ze światem zewnętrznym.

Jako artystce żyjącej na wygnaniu zdarzało mi się przekraczać tę cienką czerwoną linię odgraniczającą sztukę od rzeczywistości politycznej. Nie intencjonalnie, ale dlatego, że ta rzeczywistość zmuszała mnie do tego. Nie tylko ci z nas, którzy tworzą na wygnaniu, muszą się z tym problemem zmagać – ten dylemat pojawia się wszędzie tam, gdzie krzyżują się ścieżki sztuki i pieniędzy, w sytuacjach gdy artyści czują się rozdarci, próbując utrzymać równowagę między wartością estetyczną a aktualnością tematu i politycznym przesłaniem swego dzieła.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej