Dziecko zasypia, patrząc na ostatnie wpisy na Facebooku na smartfonie, zaraz po przebudzeniu czyta pierwsze newslettery pure playerów, a lekcje odrabia, korzystając z encyklopedii online… Nie bierze już w ogóle książki do ręki, bo jest przyklejone do ekranu komputera czy telefonu. Ale czy można generalizować?

W swoim bardzo szeroko zakrojonym badaniu American Psychological Association opisuje, jak bardzo korzystanie z ekranów szkodzi lekturze tekstu na papierze… a nawet po prostu lekturze. Przez czterdzieści lat, od 1976 do 2016 r., obserwowano milion nastolatków w wieku od 14 do 18 lat. Zadziwiający okres to lata 2006-16, dziesięć lat, w ciągu których 18-latkowie zaczęli poświęcać dwa razy więcej czasu internetowi.

Młodzi ludzie czytają online. Czy to zaskakujące?

– Zachowajmy właściwe proporcje – uspokaja Jean-Louis Dufays, profesor dydaktyki i teorii języka francuskiego z Université catholique de Louvain. – Badanie pokazuje, w jak wielkim stopniu praktyka czytania przez nastolatków ewoluowała od roku 1976. O ile do 2010 r. wykres wykazywał przewagę mediów klasycznych w stosunku do czasu poświęcanego na czytanie na ekranie, o tyle od owego roku proporcje uległy odwróceniu. W czasach, kiedy nowe media rozwinęły się do potęgi drugiej, nie jest to aż tak zaskakujące. A czytanie na ekranie to też czytanie. Oczywiście inne. W porównaniu z tekstem drukowanym na sposób linearny to inny typ lektury – bardziej zróżnicowanej i bogatej w hiperłącza.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej