Bridget Ambua i okoliczni rolnicy brali udział w kwietniowej mszy, kiedy kościół otoczyli uzbrojeni ludzie i otworzyli ogień; w kilka minut zabili dwóch księży i 17 wiernych.

– Starali się zabić jak najwięcej mężczyzn – mówi 65-letnia kobieta, w zamachu zginęło trzech jej krewnych. – Młody chłopiec skierował w moją stronę broń. Wciąż nie mogę zrozumieć, dlaczego nie pociągnął za spust.

Zabójczy pasterze

Masakra w wiosce Ayar-Mbalom – jedno z ostatnich starć w konflikcie zbierającym śmiertelne żniwo w najbardziej zaludnionym kraju Afryki – miała miejsce rok po atakach, w których ponad 1,5 tys. osób poniosło śmierć, a ponad 0,5 mln ratowało się ucieczką ze swoich domów położonych w najbardziej żyznym regionie Nigerii. Starcia to rezultat walki o malejące zasoby gruntów rolnych, pomiędzy w większości chrześcijańskimi społecznościami rolniczymi a przeważnie muzułmańskimi pasterzami, którzy przez stulecia żyli w względnej harmonii.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej