Pandy postrzegane bywają jako żart ewolucji. „Pandy są kiepskie w łóżku i wybrzydzają przy jedzeniu – pisał w 2014 r. »The Economist«. – Te genetyczne dziwadła dawno by wyginęły, gdyby nie były takie urocze”. To popularny pogląd, że bez naszej pomocy pandy już dawno dołączyłyby do ptaków dodo na śmietniku ewolucji.

Czyżby?

Wizerunek wzruszającej pandy – łagodnego, nieporadnego stworzenia, które, by przetrwać, potrzebuje pomocy człowieka – to współczesny mit. Bo panda radzi sobie już na Ziemi trzy razy dłużej niż hominidzi i jest doskonale przystosowana do swojego, trzeba przyznać, ekscentrycznego stylu życia.

Prawdziwe pandy to lubiący mięso wszystkożercy o potwornej sile szczęk. Przynajmniej w swoim naturalnym środowisku, które jednak zanika w wyniku interwencji człowieka. Kiedyś był to szeroki pas południowo-wschodnich Chin i państw ościennych, dziś kraj pandy to pocięty skrawek, w lasach między zaledwie dwoma łańcuchami górskimi.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej