Hollywoodzka wytwórnia Warner Bros. rozpoczęła w zeszłym roku projekt badawczy, który ma pomóc w zrozumieniu jej pozycji na chaotycznym rynku rozrywki. Wytwórnia, która zamierza uruchomić w tym roku własną usługę streamingu, zapragnęła zrozumieć, co robi z mózgami konsumentów mnogość rozrywkowych opcji.

Badania pokazały coś zaskakującego. W obliczu przyprawiającego o zawrót głowy wyboru spośród setek nowych filmów i seriali, widzowie zostają przy programach, które świetnie znają. Doświadczył tego każdy użytkownik Netflixa: przez godzinę przewijasz listę filmów, by w końcu zadowolić się starym odcinkiem „Przyjaciół”.

Widzowie mają dziś więcej opcji do wyboru niż kiedykolwiek. Dla hollywoodzkich wytwórni, dużych sieci kablowych, a nawet platform streamingowych, które coraz bardziej rządzą na rynku, jest to niebezpieczne.

Według raportu kanału FX w zeszłym roku premierę miało prawie 500 seriali. Dla porównania w 2002 r. – 182. W tym roku tylko Netflix zamierza wypuścić niemal 100 oryginalnych filmów i dokumentów.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej