Blair i James chcą założyć rodzinę. Jak wielu przyszłych rodziców mają nadzieję doczekać się zdrowego potomstwa. Pragną też, by dziecko miało niebieskie oczy.

Oboje mają po 35 lat, uznają, że mają osobowość typu A, czyli wolą wszystko wiedzieć z wyprzedzeniem. Kiedy uznali, że chcą mieć dziecko, przyjrzeli się testom DNA pozwalającym wykluczyć powodujące choroby genetyczne mutacje, które mogliby przekazać swoim dzieciom. Dowiedzieli się też, że dostępny jest test pozwalający przewidzieć i zmodyfikować kolor oczu dziecka.

– Niebieskie – powiedział James, który sam ma zielone.

Wybór płci na porządku dziennym

Już teraz wielu przyszłych rodziców używa testów DNA, by uniknąć możliwych wad genetycznych, które mogą powodować poważne choroby, jednak w miarę postępów medycyny dowiadują się też o cechach embriona, które mają mniejszy wpływ na zdrowie dziecka, jak na przykład kolor oczu.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej