Chińska gospodarka zwalnia, a do tego zbliża się koniec 90-dniowego zawieszenia wojny handlowej na linii Pekin – Waszyngton. Tymczasem światu umyka fundamentalna zmiana w chińskiej gospodarce, która po cichu przekształca globalny system finansowy.

Na początku stycznia uwagę amerykańskich inwestorów przykuła zaskakująca wiadomość, że sprzedaż iPhone’ów przez Apple’a spadła w Chinach poniżej oczekiwań. Uznali, że może to być zły znak dla amerykańskiej branży tech na najbliższe miesiące. Jednak tak naprawdę w perspektywie długoterminowej największe znaczenie będą miały: duży wzrost chińskiej konsumpcji, duży spadek chińskich oszczędności i gwałtowny wzrost zapotrzebowania Chin na kapitał zagraniczny.

Chiny, które od dawna oszczędzają najwięcej na świecie i są potężnym nabywcą zagranicznych aktywów w rodzaju amerykańskich obligacji, teraz zaczynają masowo wydawać zgromadzone środki – i nie wygląda na to, by ten trend się odwrócił.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej