Xi’an, starożytne miasto słynne z terakotowych wojowników, jest na czele frontu bardziej współczesnej chińskiej wojny – rywalizacji o wykwalifikowaną siłę roboczą.

Wobec trwającego spowalniania chińskiej gospodarki mniejsze miasta wzmagają wysiłki, by przyciągnąć wykształconych Chińczyków z metropolii, drenować je z inżynierów, naukowców i kadry kierowniczej.

Zamiast wysokich czynszów, korków ulicznych i brudnego powietrza średnie miasta oferują chętnym, ambitnym członkom elity niskie koszty utrzymania i hojne dotacje mieszkaniowe. Kuszą też obietnicą szybkiej ścieżki hukou – przyznania meldunku otwierającego dostęp do przywilejów socjalnych i finansowych takich jak dom, który dla wielu Chińczyków jest podstawą statusu.

W czerwcu 37-letni lekarz Sun Yang zrobił rzecz do niedawna nie do pomyślenia – zamienił godne pozazdroszczenia hukou w wielkomiejskim Kantonie na mniejsze Xi’an, uzyskując prawo pobytu w mieście w niecały dzień. – Nie sądziłem, że to będzie takie proste – powiedział, przygotowując podanie o wyższe świadczenia socjalne.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej