W grudniu w Izraelu rozpadła się koalicja rządowa. Aby dokładniej zrozumieć, co się stało, trzeba przyjrzeć się takim ludziom jak 25-letni Chaim Gross.

Chaim to programista komputerowy i przedstawiciel pokolenia młodych, ultraortodoksyjnych Żydów, którzy zerwali z konserwatywnymi przekonaniami obowiązującymi w swoich społecznościach i wstąpili do wojska – opowiadając się tym samym po jednej stronie konfliktu, który głęboko podzielił izraelskie społeczeństwo.

Kilka lat temu w mieście Bet Szemesz 25-latka zaczepił starszy mężczyzna. Poczuł się urażony tym, że oprócz wojskowego munduru Chaim nosił czarną jarmułkę ultraortodoksyjnych Żydów. – Co ty tu robisz? – oburzał się. – Wynocha z naszego miasta! Wszystko rujnujesz!

Niektórzy młodzi ultraortodoksyjni mężczyźni traktują armię jako przepustkę do dalszej kariery – w taki właśnie sposób Gross znalazł obecną pracę. Większość rezygnuje jednak ze służby wojskowej, widząc w niej zagrożenie dla swojej tożsamości i uważając ją za niepotrzebną przerwę w studiowaniu Tory.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej